czwartek, 26 grudnia 2013

IX

Z perspektywy Mamy Leny: 

Mama Leny wróciła po tygodniu a nie po trzech dniach tak jak obiecywała. Wchodząc do mieszkania była zdziwiona ciszą i porządkiem jaki w nim panował. Zostawiła swój bagaż w salonie udając się na piętro krzycząc imię córki. Weszła do pokoju który był nie zamieszkany od kilku dni. Otworzyła szafę w której brakowało kilku rzeczy, z szafki obok spostrzegła brak kosmetyków dziewczyny. Zdjęcia z babcią Anielą także nie było na jego miejscu. Usiadła na łóżku trzymając telefon w dłoni. Patrzyła przez okno ze łzami w oczach. Wykonała kilka połączeń do córki jednak wszystkie odrzuciła a następnie kobieta w słuchawce informowała ją że abonent jest czasowo nie dostępny.

- Nie ma jej.. - mówiła przez łzy. - Przyjedź proszę. - rozłączyła połączenie.
Zeszła na dół dalej dzwoniąc do córki. Nadal nie odbierała. Chwilę później przyjechał Wojciech. Słysząc samochód na podjeździe otworzyła drzwi zapraszając mężczyznę do środka.
- Nie ma jej. Nie ma jej ciuchów. - płakała. - Boże co ja zrobiłam. - oboje udali się do kuchni.
- Zadzwoń do kogoś z jej znajomych, pewnie wiedzą gdzie jest. - usiadł na krześle. 
Kobieta szukała w torebce notesu z numerami kontaktowymi.
- Kinga.. - patrzyła na niego. - Na pewno jest u niej. - przyłożyła słuchawkę do ucha.
Dłuższą chwilę kobieta słuchała jedynie sygnału połączenia. Kiedy dziewczyna odebrała telefon kolejno odpowiadała na zadane pytania.
- Jak to nie wiesz gdzie jest! - krzyczała - Przecież jesteście przyjaciółkami! - płakała.
- Naprawdę nie wiem gdzie jest. - odpowiedziała.
- Dobrze.. Przepraszam Cię. - mówiła - Jak się tylko do Ciebie odezwie proszę zadzwoń do mnie. - dodała.
Słysząc pozytywna odpowiedź rozłączyła połączenie.
- To wszystko moja wina. Zaniedbałam ją.. Moje życie było ważniejsze niż życie mojego dziecka. - wstała podchodząc do okna
- To nie jest twoja wina. - mówił - Powinna zrozumieć że też masz prawo do swojego życia. Jest dorosła. - szedł za kobietą.
- Tak ale jak ja się zachowuję? Jak zakochana nastolatka. Pojechałam na trzy dni wróciłam po tygodniu.. Nie dziwię że moje dziecko nie dało rady. - patrzyła na niego.
Wojciech przytulił mocno kobietę do siebie dając wsparcie i bezpieczeństwo.
- Muszę ją znaleźć.. Muszę. - mówiła.

 Z perspektywy Leny:

- Niech dzwoni.. - myślała.
Spojrzała na Kajetana siedzącego obok.
- Odbierz pewnie się martwi. - mówił.
- Nie.. Tyle czasu miała mnie gdzieś. Wszystko związane z Nią i jej życiem się tylko liczy.  - odpowiedziała.
Lena wyłączyła telefon i położyła go na ławie.
- Niech się martwi.. Chociaż raz. - usiadła podnosząc kolana pod brodę.
- Będzie dobrze.. Musicie porozmawiać, musicie być szczere ze sobą nawzajem. Pewnie zrozumiała swój błąd. Lenuś.. - pocałował ją w czoło.
- Nie mów do mnie Lenuś. - spojrzała na chłopaka i oboje się zaśmiali.
- Gdyby babcia żyła.. - myślała.

Cały dzień oboje spędzili w mieszkaniu chłopaka oglądając razem filmy w telewizji. Telefon dalej leżał wyłączony, mimo kilku prób chłopaka, dziewczyna nie zgodziła się na jego włączenie. Kajetan słysząc dźwięk swojego telefonu podniósł się z miejsca szukając go w pokoju. Lena patrzyła na niego przestraszona. Bała się że przyjaciółka ją wydała.
- Cześć.. - mówił uśmiechnięty i usiadł obok dziewczyny.
Widząc jego reakcje na głos osoby po drugiej strony słuchawki wiedziała że to nie Kinga a tym bardziej nie jej mama. Chwilę rozmawiał i ponownie przytulił dziewczynę.
- Kumpel dzwonił i zaprosił nas na wieczór na imprezę. - mówił.
- Ja nie mam się w co ubrać. Nie brałam takich rzeczy ze sobą. - patrzyła na niego.
- Ślicznie wyglądasz w tym co masz na sobie. - spojrzał na dziewczynę.- Nie musimy iść jak nie chcesz.. - dodał
- Nie.. Idziemy! Muszę się oderwać od tego wszystkiego. Muszę zapomnieć na chwilę. - lekko się uśmiechnęła.
Po godzinie szykowania się Lena i Kajetan byli gotowi do wyjścia. Wyszli z domu wsiadając do autobusu który prowadził prosto do samego centrum miasta. Przed budynkiem spotkali się z jego znajomymi którzy od razu ciepło przyjęli dziewczynę.Wszyscy się szybko rozkręcali. Lena jedynie rozmawiała z chłopakami niż z dziewczynami które spoglądały na nią jak by była z innej planety. Alkohol od razu dał się we znaki. Dziewczyna od razu miała lepszy humor i język jej się kręcił. W dalszej części klubu widziała Michała. Obejmował jakaś blondynkę. Chwilę czekała aż zobaczy jej twarz.
- Paulina.. - szepnęła. - Wiedziałam.. - dodała cicho pod nosem. 
Podeszła do Kajetana łapiąc go za dłoń. Szepnęła coś do ucha i wyszła z klubu. Stojąc przed wejściem wyciągnęła telefon. Co parę sekund dostawała kolejne spóźnione wiadomość od Mamy, Kingi czy nawet Oskara. Każdy pisał i prosił aby się odezwała, żeby chociaż zadzwoniła.
Do Mamy: Żyję i czuję się świetnie. Nie udawaj że Cię to cokolwiek interesuję.  
- Wracajmy, proszę. - mówiła. 

Kolejną noc spędziła w mieszkaniu chłopaka. Rano po zjedzeniu śniadania odwiózł ją do domu. 
- Wejdziesz? - pytała.
- Nie.. Zobaczymy się potem. - pocałował ją. - Zadzwoń. - dodał. 
Lena kiwnęła głowa wysiadając z mieszkania. Otworzyła drzwi od swojego domu wchodząc do środka. Od progu słyszała telewizor i czuła jakiś zapach dobiegający z kuchni. Torbę zostawiła na schodach i weszła do kuchni. Przy kuchence stał nie znany jej mężczyzna. Popatrzyła na niego ale wzrokiem szukała mamy. Weszła do salonu i tam zastała kobietę siedzącą na sofie okrytą kocem. 
- Jestem. - powiedziała wychodząc z pokoju. 
- Lena! - krzyknęła jej mama. 
Dziewczyna zatrzymała się w miejscu patrząc na kobietę. Widziała zapłakane oczy które nie spały od kilku godzin. 
- Córciu.. - szła w jej stronę.
- Nie mamo. - powiedziała i wyszła z kuchni patrząc na mężczyznę. 
Weszła do pokoju zostawiła swoje wszystkie rzeczy na łóżku. Udała się do łazienki i wzięła szybki prysznic. Z dołu słyszała ich rozmowę. W pokoju sięgnęła po laptopa i kolejno sprawdzała portale internetowe. Logując się na jeden dostała powiadomienie o kilku wiadomościach. Widząc jedną od Oskara wiedziała co pisze. Sprawdzała dalej, aż jej oczom ukazała się wiadomość od Kamili Hedy. Ciekawa zawartości weszła i zanurzyła swoje oczy w kilku słowach.
od Kamili: Mała wróciłam do Sopotu. Wpadaj dziś do mnie do domu. Chcę pogadać i mam mała niespodziankę dla Ciebie. 
Lena chwilę siedziała zmieszana. Nie wiedziała co zrobić bo nie miała z nią kontaktu od kilku miesięcy. Nie wiele myśląc wstała, ubrała się i zeszła na dół. 
- Chodź zjesz z nami. - słyszała głos mamy.
- Nie mam ochoty. - mówiła poprawiając szalik patrząc na siebie w lustrze. 
- Gdzie idziesz? - pytała.
Dziewczyna spojrzała na kobietę nic nie mówiąc i wyszła z domu. 

czwartek, 19 grudnia 2013

VIII

* Kilka dni później *

W ciągu ostatniego tygodnia Lena spędziła z mama około dwóch dni. Kolejne wyjazdy, kolejne spotkania po raz kolejny była sama. Jest jednak także pozytywna strona tego wszystkiego. Do Kajetana zbliżyła się o wiele bardziej niż planowała. To z nim spędzała długie wieczory przed monitorem komputera i piła swoją ulubioną herbatę. Ten wieczór również spędzali razem.

- A to, kto to jest? - wskazywał palcem na kolejne zdjęcia.
- Moja kochana Babunia. -  mówiła z lekkim uśmiechem.  Czułą łzy napływające do jej oczu. Odwróciła się i usiadła na łóżku.
 - Przepraszam... Zachowuję się jak dziecko. - otarła łzę.
Usiadł na przeciwko niej patrząc prosto w oczy. Uśmiechnął się i przytulił tak jak zawsze.
- Dziękuje że jesteś. - patrzyła na niego.
- Nie dziękuj. Chce być, zawsze. - zbliżył się do jej ust.
- Przepraszam.. ale nie. - odsunęła swoje ciało na brzeg łózka chowając twarz w dłonicach.
Kajetan wstał, zamknął za sobą drzwi i wyszedł z domu. Lena podeszła do okna widząc chłopaka odchodzącego szybkim krokiem w stronę miasta. Usiadła na łóżku i sięgnęła po album który leżał zaraz obok. Kolejno przewracała białe kartki co chwilę się uśmiechając. Chwilę potem leżała w łóżku zasypiając w cichym samotnym domu.

- Halo? - mówiła zaspanym głosem. Słuchając długiego monologu z powrotem położyła głowę na poduszczę.
- Dobrze.. - mówiła - Tak.. Jak zwykle. - dodała i rozłączyła połączenie.
Chwilę jeszcze leżała w łóżku myśląc o tym co się przed chwilą stało. Podniosła się z łóżka i stanęła przed szafą. Wyciągnęła leginsy, dłuższy top i sweterek. Szybko spakowała swoją torebkę i wyszła do szkoły. W autobusie kilka krotnie starała się dodzwonić do Kajetana jednak nie odpowiadał. Widząc Kingę która wsiadała do autobusu schowała telefon i uśmiechnęła się.
- Wszystko w porządku? - pytała przyjaciółka.
- Jasne że tak. - ponownie się uśmiechnęła.
- Nie chowaj się za tym uśmiechem. - mówiła.
- Mama wyjechała sobie.. Od tak na kilka dni do Zakopanego. Kajetan chciał mnie wczoraj pocałować. Nie, nie dałam się. - mówiła widząc reakcje przyjaciółki. - Całą noc myślałam o babci. U niej przecież zawsze spędzałam takie dni jak mamy nie było. - dodała.
- Możesz zawsze wpadać do mnie. Wiesz o tym. - uśmiechnęła się. - A do Kajtka napisz.. - dodała
Jeszcze chwilę dziewczyna biła się z myślami czy powinna.
Do Kajetana: Kajtek.. Przepraszam Cię za wczoraj. Zobaczymy się dziś o 12 niedaleko mojej szkoły? Zrozumiem jak nie przyjdziesz. Lena.

Lena niezauważona  wyszła ze szkoły o wiele wcześniej niż powinna. Wychodząc głównym wejściem szkoły widziała chłopaka czekającego na nią. Podeszła do niego mówiąc ciche cześć. Przytuliła się i odeszli w stronę jego samochodu. Widziała jego uśmiech na jej widok i czuła jak mocno trzymał ją za jej małą dłoń. Wsiedli do auta i jechali przed siebie.
- Wczoraj.. - zaczęła.
- Nic nie mów. Wczoraj było wczoraj, dziś jest dziś. - uśmiechnął się - To gdzie jedziemy? - pytał.
- Do mnie. - odpowiedziała z uśmiechem.

Zaparkował tam gdzie zawsze i oboje weszli do jej dużego domu. W kuchni Lena zaparzyła herbatę i oboje usiedli w salonie. 
- Chodź tutaj. - objął ją. - Wczoraj to ja przesadziłem. - szeptał.
- Nie.. Kajtek. - mówiła.
- Proszę Cię. - przerwał jej. - Wiem to moja wina. Przepraszam. - dodał.
Popatrzyła na niego z uśmiechem i delikatnie pocałowała jegousta.