sobota, 22 lutego 2014

XII

- Lena, skąd znasz Mateusza? - pytała zdziwiona Kamila.
- Nie znam go.. - zaprzeczyła dziewczyna.
- Mówił że się znacie.. - patrzyła na przyjaciółkę.
- Jak wracałam od Ciebie, to weszłam w niego na mieście, a dziś wylałam cały pomarańczowy sok na jego koszulkę w kawiarni przy skarpie. Nie znam go osobiście, widziałam go na mieście. - szły dalej.
Lena widziała samochód Kajtka i jego stojącego zaraz obok.
- Zadzwonię jutro. - pocałowała przyjaciółkę w policzek i szła w stronę chłopaka.
Lena patrzyła na Kajtka nic nie mówiąc.
- Jedziemy? - pytał uśmiechnięty.
- Ty jedziesz. - syknęła.
- Cześć Lenka! Mam nadzieje że będziesz na kolejnych zajęciach. - słyszała głos Mateusza który wsiadał do swojego auta zaraz obok.
- Będę na pewno, przecież obiecałam. - uśmiechnęła się i ponownie skierowała swój wzrok na chłopaka.
- Kto to..? - pytał zdziwiony.
- Nikt.. Nie ważne. - syknęła - Ja jadę do domu. Sama. - odeszła.
Na przejściu dla pieszych zauważyła trenera za kierownicą. Jeszcze raz mu pomachała z lekkim uśmiechem na ustach i szła w stronę domu słuchając muzyki.

*Z perspektywy Mateusza* 

- Justyna, kiedyś nam nie wyszło. Zrozum. Nie mam ochoty na sok, na spacer. Nie chcę się znowu zawieść.. - mówił pakując swoje rzeczy do torby.
- To co mam odjeść? - pytała zdziwiona.
- Nie.. Tego nie powiedziałem. Chcę mieć Ciebie w drużynie ale.. - patrzył na nią. Widział jej wściekły wzrok skierowany na jego sylwetkę. Jej piękne czarne włosy opadały lekko na ramiona i zakrywały jej zgrabne ciało. - Widzimy się na następnym treningu. - wyszedł z sali. 
Na recepcji zostawił klucz, podziękował i wyszedł. Szedł w stronę swojego samochodu. Z daleka widział Lenę stojąca obok  jakiegoś mężczyzny lekko zdenerwowaną.
- Cześć Lenka! Mam nadzieje że będziesz na kolejnych zajęciach. - czekał na jej wzrok który spojrzy na Niego.
- Będę na pewno, przecież obiecałam. - ponownie widział jej piękny uśmiech.
Włączył silnik i odjechał. Widział ją jak szła ze słuchawkami w uszach nie zwracając na nikogo innego uwagi. Wcisnął klakson mając nadzieje że go zauważy. Pomachał jej raz jeszcze i odjechał przed siebie.
Jechał do domu około godziny. Zaparkował swój samochód i wszedł do domu..
- Cześć Babciu! - mówił całując kobietę w policzek. - Jest ojciec? - pytał wchodząc do jego gabinetu.
- Nie ma go kochanie, wyszedł rano. - mówiła. - Podam ci obiad. - dodała z uśmiechem.
- Aniele mój. - pocałował ją raz jeszcze i usiadł przy stole.
Wziął szybki prysznic, włożył swoje ulubione jeansy, jakiś top ze śmiesznym nadrukiem i bluzę oraz kurtkę.
Słuchawki włożył w uszy i głoś Borixon'a zabrzmiał w jego uszach. Zamknął drzwi i szedł przed siebie. Mateusz mieszkał na jednej z bogatych dzielnic. Jego ojciec to wpływowy pan prokurator, a matka.. matka gdzieś za oceanem popija drinki. Jego kumple byli całkiem inni od niego, chociaż tacy sami.
- Jest tu ktoś? - mówił wchodząc do garażu.
- Jestem jestem.. - odezwał się Tomek.
Oboje na swój widok lekko się uśmiechnęli. Usiedli  na ławce na zewnątrz, włączyli boombox'a i rozmawiali czekając na resztę.
- Jak trening? - pytał przyjaciel.
- W miarę.. - zaśmiał się myśląc o Lenie.
Przyjaciel widział że na chwilę Mateusz odleciał do innej przestrzeni. Był zaraz obok ale myślami był całkiem w innym miejscu, z kimś innym.
-  Ej.. Meti? - patrzył na niego.
- Hm.. ? - patrzył na niego z uśmiechem.

*Z perspektywy Leny* 
Do domu wracała dłużej niż kiedykolwiek. Co jakiś czas czuła wibracje telefonu w kieszeni. Za każdym razem go wyciągała chociaż była pewna że to Kajetan. Żadnego z połączeń nie odebrała.Na podjeździe zauważyła nie znany jej samochód. Otworzyła wielkie drzwi od domu i w salonie zastała mamę z ciotką Anielą i Oskara. Podeszła do nich z osobna i przytuliła się tak mocno jak nigdy. Torb rzuciła na bok i usiadła Oskarowi na kolanach.
- Ciężka jesteś, grubasie! - żartował.
- Opowiadajcie! - mówiła.
- Spontaniczny przylot to najlepsza rzecz jaką do tej pory zrobiłam. - mówiła jej ciotka. - Dziewczyny moje, opowiadajcie co u was! - pytała.
- Szkoła, taniec, dom.. i nuda ale jesteście wreszcie wy więc będzie o wiele lepiej. - uśmiechnęła się patrząc na mamę.
- Czy ja dobrze słyszałam? Taniec? - patrzyła na dziewczynę zmieszana.
- Tak ciociu. Taniec. - sięgnęła po torbę i wyszła z pokoju.
Zostawiła torbę na łóżku, wyciągnęła brudne rzeczy dając je do prania. Włożyła czarną bokserkę i niebieską oversize koszulkę. Wymieniła także dresy na czarne. Wzięła piżamę i udała się do łazienki. Wzięła szybki prysznic i zjadła z rodziną na dole obiad.
- Idę się po uczyć. - mówiła wstawiając talerz do zlewu. - Dziękuje. - sięgnęła po butelkę z woda iposzła do siebie.
Lena siedziała na łóżku oparta o ścianę z książka zaraz przed oczami.
- Mogę? - Oskar lekko otworzył drzwi, szepcząc.
- Yhym.. - odpowiedziała odkładając nudną lekturę na bok. - Siadaj. - podała mu poduszkę i oarł się o jej ramię.
- Co u Ciebie słychać? - pytał.
- Wszystko o.. - odpowiedziała
- Tylko szczerze.. - wtrącił.
- Trzeba było od razu tak mówić. Która Cie przysłała? Mama czy ciotka? - wstała z miejsca.
- Siostra.. Chodź tu. - mówił - Żadna z nich. Ja się martwię o Ciebie. Jesteś nie obecna, ukrywasz coś za tym ślicznym uśmiechem. Taniec? Co się stało. Opowiadaj. - cały czas patrzył na nią.
- Widzisz.. Chyba się wreszcie z tym pogodziłam. Mogę mówić otwarcie o tym feralnym dniu, o Babci. Mam ją tu. - trzymała rękę na sercu. - ..i zawsze tu będzie. - lekko się uśmiechnęła. - Taniec? To moje życie. Od zawsze było i na zawsze będzie. - usiadła obok niego. - Bez tego nie jestem sobą. - uśmiechnęła się.
- Masz kogoś? - pytał.
- Miałam, mam i chyba niedługo mieć nie będę. To nie dla mnie. - westchnęła.
Widziała wyraz twarzy Oskara.
- Nie jestem z Michałem. Poznałam kogoś.. ale jakoś nam to nie wychodzi tak jak powinno, tak jak byśmy chcieli. - powiedziała.
- Znam to.. Wiesz, dalej tęsknie za Kamilą. - szeptał.
- Mówisz? - lekko się uśmiechnęła. - Oskar.. Ona wróciła do Sopotu. - czekała na jego reakcje. Lekki uśmiech pojawił się mimowolnie na jego twarzy, ale za chwilę zniknął tak szybko jak się pojawił.
- Masz jej numer, zadzwoń. Zaufaj mi. - przytuliła jego ciało do swojego dodając otuchy.

wtorek, 18 lutego 2014

XI

Ze swojej szafy wyciągnęła różowo-fioletowe pudło. Otworzyła je i wspomnienia wróciły. Kolejno wyciągała zdjęcia, pamiątki, listy i kartki pocztowe. Każde ze zdjęć trzymała w dłoni spoglądając na każdy, nawet najmniejszy detal. Układała je w kolejności obok siebie na podłodze. Każde było z nią i z Babcią. Przedstawiające obie kobiety w różnych częściach świata. Na spodzie pudła, Lena znalazła swoje baggy, topy, i dwie pary tenisówek w których zawsze tańczyła a Babcia powtarzała że zniekształci sobie stopę. Te rzeczy mocno ścisnęła trzymając je blisko serca. Przebrała się w szare dresy i w koszulkę którą dostała
właśnie od Niej. Stanęła przed lustrem i starała sobie przypomnieć co nie co. Mimowolnie pojawił się uśmiech na jej twarzy. Usiadła na łóżku i popatrzyła na pustą ścianę na przeciwko łóżka. Włączyła swoją ulubioną płytę Marii Sadowskiej i dekorowała szarą ścianę. Wszystkie zdjęcia na które nie mogła patrzeć bo przywoływały bolesne wspomnienia zajęły miejsce na ścianie. Wiedziała że wreszcie musi się z tym wszystkim oswoić.
- Kochanie, co robisz? - słyszała głos dobiegający zza siebie.
Dziewczyna nie odpowiadała. Dalej zajmowała się zdjęciami i nuciła piosenkę pod nosem. W jednej sekundzie wszystko ucichło, odwróciła się patrząc na mamę.
- Po co to wyłączyłaś? - pytała.
- Chce porozmawiać.. - odpowiedziała kobieta.
- A ja nie chce. - włączyła ponownie płytę wracając do pracy.

*W sobotę wieczorem*

Lena założyła na siebie kolorową piżamę i ciepłą bluzę. Włosy zostawiła rozpuszczone. Szybko ogarnęła pokój i przygotowała laptopa. Zapaliła światełka które wisiały nad oknem i zasłoniła zasłony. Zbiegła na dół i otworzyła drzwi chłopakowi.
- Hej. - szepnęła całując jego usta.
Zamknęła za nim drzwi i udała się do kuchni.
- Herbaty? - pytała.
- Jasne. - udał się za dziewczyną i zajął miejsce przy stole.
- Widzę że masz gościa.. - wtrąciła się jej mama.
- Dobry wieczór.. - Kajetan na widok kobiety wstał. - Kajetan. - podał jej dłoń.
- Miło mi, Małgorzata. - lekko się uśmiechnęła. - Mama, Leny. - dodała.
Dziewczyna zrobiła herbatę i z szafki obok sięgnęła po jakieś słodycze.
- Chodź na górę. - mówiła do niego nie zwracając uwagi na mamę.
Weszli do pokoju i usiedli na jej łóżku. Lena sięgnęła po laptopa i zgasiła światło. Oglądali jakiś film o dziewczynie z nowotworem.
- Dalej nie rozmawiasz z mamą? - wyszeptał.
- Nie i nie będę. - odpowiedziała
- Lenka.. Dobrze wiesz że tak nie można. - mówił głaskając ją po głowie.
- Nie rozumiesz nic. - podniosła się z miejsca patrząc na niego. - Babcia zmarła dwa lata temu.. - lekko westchnęła.
- Nie musimy o tym rozmawiać. - wtrącił
- Musimy.. - patrzyła na niego. - Jak zmarła mama stałą się inna kobietą. Niby nigdy nie utrzymywały jakiegoś super kontaktu ale kilka razy dziennie ze sobą rozmawiały. Ja praktycznie u babci mieszkałam większości roku szkolnego, a na wakacje też zabierała mnie na wycieczki po Europie. Lubiłam z nią przebywać. Zawsze opowiadała mi o swojej młodości i o tym jak poznali się z dziadkiem. To babcia pobudziła we mnie miłość do tańca bo sama kiedyś, jak była młoda tańczyła. - mówiła - Kiedy zmarła, czułam się jak bym straciła swoje miejsce na ziemi, jak bym straciła osobę która zawsze pokazywała mi tą właściwa drogę, jak bym straciła cząstkę siebie. Miałam nadzieje że zbliżymy się z mamą, jednak było i jest inaczej. - dodała i wtuliła się w tors chłopaka.
Po dwu godzinnym seansie chłopak odjechał swoim autem z ich podjazdu kierując się do domu - przynajmniej tak mówił.

*Poniedziałek*
- Niech Pani skończy ten monolog! - krzyczał.
- Uspokój się. Oddam ci telefon po zakończeniu lekcji, o 14. Możesz zając swoje miejsce. - wskazała na jego ławkę.
Całą klasa przyglądała się scence która zawsze miała miejsce, standardowe starcie jednego z uczniów z nauczycielką.
Od Kamili: Wpadaj dziś do mnie na trening! Tylko popatrzeć jak na razie, kochana proszę Cię! :* 
Lena czytając esemesa od koleżanki lekko się uśmiechnęła. Po szkole wróciła do domu, nie potrzebne książki zostawiła na łóżku, wzięła szybki prysznic i przebrała się w czyste ciuchy. Wyszła z domu zaciągając czapkę i kaptur na głowę. Udałą się do kawiarni niedaleko skarpy. Lekko uśmiechając się do ekspedientki która już dobrze ją znała szturchnęła chłopaka dużo wyższego od siebie, który wylał na siebie cały sok pomarańczowy.
- Niezdara ze mnie! Przepraszam. - mówiła. - Odkupie Ci ten sok.. - czuła się upokorzona.
- Nic się nie stało. - mówił uśmiechnięty. - To tylko koszulka, a z sokiem się nie wygłupiaj. Kupię sobie drugi. - zamówił drugi raz ten sam napój patrząc na małą blondynkę.
- Dziękuję. - mówiła sięgając po tacę z jej kawą i ciastkiem.
- Tylko tym razem uważaj.. - żartował.
- Jeszcze raz Cię przepraszam. - dodała.
Zajęła miejsce patrząc na chłopaka który bajerował dziewczynę za ladą. Miała dziwne wrażenie że gdzieś już go widziała. Spoglądała na torbę która wyglądała znajomo tak samo jak jego uśmiech. Widząc Kajtka w środku uśmiechnęła się i pomachała do niego. 
- Cześć kochanie. - mówiła całując jego policzek.
W oddali dalej widziała chłopaka spoglądającego na nich. Lekko się uśmiechał i popijał sok.
- Torba? Jedziesz gdzieś? - pytał wskazując na torbę.
- Nie. Kamila pisała aby wpadła dziś na trening. Wzięłam rzeczy bo może wreszcie się przekonam i znowu zacznę tańczyć. - mówiła
- Myślałem że wpadniemy dziś do mnie ale, widzę że masz inne prany. - mówił wsypując kolejną łyżeczkę cukru do płynu.
- Nie złość się. Przyjadę po treningu. - sięgnęła po jego dłoń. Widząc jego reakcje i wyraz twarzy zabrała dłoń. Wypiła kilka łyków gorącej kawy i zabrała swoje rzeczy i opuściła lokal. Przeszła zaraz obok okna przy którym siedział chłopak. Widziała że nie poruszył się ani na milimetr, nie ruszył go fakt że wyszła bez słowa. Wyciągnęła z kieszeni dzwoniący telefon, słysząc w nim głos Oskara.
- Bracie! - krzyknęła - Jesteś w Sopocie?! Z ciocią? - pytała zszokowana.
Kolejno odpowiadała na jego pytania i szła w stronę szkoły tańca.
- Klucz tam gdzie zawsze, nic się nie zmieniło. - zaśmiała się. - Będę wieczorem, buziaki. - dodała. Szła ulicą z wielkim uśmiechem na ustach nie myśląc ani przez chwilę o Kajtku.
- Kamila! - krzyknęła.
- Jednak przyszłaś! - mówiła zdziwiona - Dałaś się namówić nie tylko na przyjście ale i na taniec widzę. - wskazała palcem na torbę.
- Nie obiecuję że będę tańczyć, wzięłam w razie czego. - mówiła.
- Kochana, baggów i takiej torby nie nosi się na darmo! - objęła dziewczynę i szły dalej.
Lena zajęła miejsce na ławce zaraz obok drzwi i patrzyła na dziewczyny i chłopaków którzy się rozciągali i czekali na ich trenera.
- Może jednak? - Kamila zajęła miejsce obok niej.
- Popatrzę sobie dziś, nawet nie wiem czy dała bym radę. Popatrz jak one wyglądają. Wszędzie mięśnie i na pewno bym nie nadążyła. - kolejno spoglądała na dziewczyny.
- Cześć Mateusz!! - słyszała pisk jednej z dziewczyn.
- Cześć wszystkim. - usłyszała znajomy jej głos.
Odwróciła głowę w stronę drzwi. Widziała chłopaka w białej koszulce z pomarańczową plamą na samym środku. Lekko się zaśmiała na jego widok.
- Mateusz, poznaj to moją przyjaciółka Lena. Tańczy niesamowicie, a nie chce dać się namówić żeby pokazać dziś co potrafi. - mówiła Kamila.
- My się chyba znamy prawda? - patrzył na dziewczynę. Kamila stała zdziwiona widząc ich reakcje na widok ich samych.
- Nie da się ukryć. - uśmiechnęła się.
Kamila spojrzała na dziewczynę lekko zmieszana i pytała o co chodzi. Mateusz stał jeszcze chwilę patrząc na dziewczynę i starał się przekonać aby weszła na parkiet.
- Nie dziś. Innym razem na pewno. - mówiła.
- Obiecujesz ? - pytał cały czas uśmiechnięty.
Lena kiwnęła głową i z powrotem usiadła na ławce.
- Brudną masz koszulkę wiesz? - śmiała się Kamila odchodząc z Mateuszem.   
Spędziła tam cała godzinę, co jakiś czas czuła na sobie wzrok chłopaka. Kiedy spojrzała w jego stronę lekko się uśmiechał.
- Dzięki wam! - krzyknął i zasygnalizował koniec treningu.
Jedna z dziewczyn, w odblaskowo-różowych leginsach i w krótkim topie podbiegła do Mateusza starając się nawiązać jakąś rozmowę.
- Justyna, widzimy się na następnym treningu. Naprawdę nie mam czasu na sok ani ciacho. Wybacz..  - spławił ją z lekkim uśmiechem.
- Wpadniesz jutro tak na 16? - pytał Leny.
- Ale.. jutro nie macie treningu z tego co wiem. - wstała z miejsca.
- Wiem.. - zaśmiał się. - Widzę że Kamila Cię naprawdę dobrze poinformowała. - dodał.
Lena widziała tą samą brunetkę która starała się porozmawiać z nim stojącą niedaleko ich.
- No nie wiem.. - mówiła.
- Proszę. - uśmiechnął się - Chcę Cię znowu zobaczyć. -  dodał patrząc jej prosto w oczy.