sobota, 22 lutego 2014

XII

- Lena, skąd znasz Mateusza? - pytała zdziwiona Kamila.
- Nie znam go.. - zaprzeczyła dziewczyna.
- Mówił że się znacie.. - patrzyła na przyjaciółkę.
- Jak wracałam od Ciebie, to weszłam w niego na mieście, a dziś wylałam cały pomarańczowy sok na jego koszulkę w kawiarni przy skarpie. Nie znam go osobiście, widziałam go na mieście. - szły dalej.
Lena widziała samochód Kajtka i jego stojącego zaraz obok.
- Zadzwonię jutro. - pocałowała przyjaciółkę w policzek i szła w stronę chłopaka.
Lena patrzyła na Kajtka nic nie mówiąc.
- Jedziemy? - pytał uśmiechnięty.
- Ty jedziesz. - syknęła.
- Cześć Lenka! Mam nadzieje że będziesz na kolejnych zajęciach. - słyszała głos Mateusza który wsiadał do swojego auta zaraz obok.
- Będę na pewno, przecież obiecałam. - uśmiechnęła się i ponownie skierowała swój wzrok na chłopaka.
- Kto to..? - pytał zdziwiony.
- Nikt.. Nie ważne. - syknęła - Ja jadę do domu. Sama. - odeszła.
Na przejściu dla pieszych zauważyła trenera za kierownicą. Jeszcze raz mu pomachała z lekkim uśmiechem na ustach i szła w stronę domu słuchając muzyki.

*Z perspektywy Mateusza* 

- Justyna, kiedyś nam nie wyszło. Zrozum. Nie mam ochoty na sok, na spacer. Nie chcę się znowu zawieść.. - mówił pakując swoje rzeczy do torby.
- To co mam odjeść? - pytała zdziwiona.
- Nie.. Tego nie powiedziałem. Chcę mieć Ciebie w drużynie ale.. - patrzył na nią. Widział jej wściekły wzrok skierowany na jego sylwetkę. Jej piękne czarne włosy opadały lekko na ramiona i zakrywały jej zgrabne ciało. - Widzimy się na następnym treningu. - wyszedł z sali. 
Na recepcji zostawił klucz, podziękował i wyszedł. Szedł w stronę swojego samochodu. Z daleka widział Lenę stojąca obok  jakiegoś mężczyzny lekko zdenerwowaną.
- Cześć Lenka! Mam nadzieje że będziesz na kolejnych zajęciach. - czekał na jej wzrok który spojrzy na Niego.
- Będę na pewno, przecież obiecałam. - ponownie widział jej piękny uśmiech.
Włączył silnik i odjechał. Widział ją jak szła ze słuchawkami w uszach nie zwracając na nikogo innego uwagi. Wcisnął klakson mając nadzieje że go zauważy. Pomachał jej raz jeszcze i odjechał przed siebie.
Jechał do domu około godziny. Zaparkował swój samochód i wszedł do domu..
- Cześć Babciu! - mówił całując kobietę w policzek. - Jest ojciec? - pytał wchodząc do jego gabinetu.
- Nie ma go kochanie, wyszedł rano. - mówiła. - Podam ci obiad. - dodała z uśmiechem.
- Aniele mój. - pocałował ją raz jeszcze i usiadł przy stole.
Wziął szybki prysznic, włożył swoje ulubione jeansy, jakiś top ze śmiesznym nadrukiem i bluzę oraz kurtkę.
Słuchawki włożył w uszy i głoś Borixon'a zabrzmiał w jego uszach. Zamknął drzwi i szedł przed siebie. Mateusz mieszkał na jednej z bogatych dzielnic. Jego ojciec to wpływowy pan prokurator, a matka.. matka gdzieś za oceanem popija drinki. Jego kumple byli całkiem inni od niego, chociaż tacy sami.
- Jest tu ktoś? - mówił wchodząc do garażu.
- Jestem jestem.. - odezwał się Tomek.
Oboje na swój widok lekko się uśmiechnęli. Usiedli  na ławce na zewnątrz, włączyli boombox'a i rozmawiali czekając na resztę.
- Jak trening? - pytał przyjaciel.
- W miarę.. - zaśmiał się myśląc o Lenie.
Przyjaciel widział że na chwilę Mateusz odleciał do innej przestrzeni. Był zaraz obok ale myślami był całkiem w innym miejscu, z kimś innym.
-  Ej.. Meti? - patrzył na niego.
- Hm.. ? - patrzył na niego z uśmiechem.

*Z perspektywy Leny* 
Do domu wracała dłużej niż kiedykolwiek. Co jakiś czas czuła wibracje telefonu w kieszeni. Za każdym razem go wyciągała chociaż była pewna że to Kajetan. Żadnego z połączeń nie odebrała.Na podjeździe zauważyła nie znany jej samochód. Otworzyła wielkie drzwi od domu i w salonie zastała mamę z ciotką Anielą i Oskara. Podeszła do nich z osobna i przytuliła się tak mocno jak nigdy. Torb rzuciła na bok i usiadła Oskarowi na kolanach.
- Ciężka jesteś, grubasie! - żartował.
- Opowiadajcie! - mówiła.
- Spontaniczny przylot to najlepsza rzecz jaką do tej pory zrobiłam. - mówiła jej ciotka. - Dziewczyny moje, opowiadajcie co u was! - pytała.
- Szkoła, taniec, dom.. i nuda ale jesteście wreszcie wy więc będzie o wiele lepiej. - uśmiechnęła się patrząc na mamę.
- Czy ja dobrze słyszałam? Taniec? - patrzyła na dziewczynę zmieszana.
- Tak ciociu. Taniec. - sięgnęła po torbę i wyszła z pokoju.
Zostawiła torbę na łóżku, wyciągnęła brudne rzeczy dając je do prania. Włożyła czarną bokserkę i niebieską oversize koszulkę. Wymieniła także dresy na czarne. Wzięła piżamę i udała się do łazienki. Wzięła szybki prysznic i zjadła z rodziną na dole obiad.
- Idę się po uczyć. - mówiła wstawiając talerz do zlewu. - Dziękuje. - sięgnęła po butelkę z woda iposzła do siebie.
Lena siedziała na łóżku oparta o ścianę z książka zaraz przed oczami.
- Mogę? - Oskar lekko otworzył drzwi, szepcząc.
- Yhym.. - odpowiedziała odkładając nudną lekturę na bok. - Siadaj. - podała mu poduszkę i oarł się o jej ramię.
- Co u Ciebie słychać? - pytał.
- Wszystko o.. - odpowiedziała
- Tylko szczerze.. - wtrącił.
- Trzeba było od razu tak mówić. Która Cie przysłała? Mama czy ciotka? - wstała z miejsca.
- Siostra.. Chodź tu. - mówił - Żadna z nich. Ja się martwię o Ciebie. Jesteś nie obecna, ukrywasz coś za tym ślicznym uśmiechem. Taniec? Co się stało. Opowiadaj. - cały czas patrzył na nią.
- Widzisz.. Chyba się wreszcie z tym pogodziłam. Mogę mówić otwarcie o tym feralnym dniu, o Babci. Mam ją tu. - trzymała rękę na sercu. - ..i zawsze tu będzie. - lekko się uśmiechnęła. - Taniec? To moje życie. Od zawsze było i na zawsze będzie. - usiadła obok niego. - Bez tego nie jestem sobą. - uśmiechnęła się.
- Masz kogoś? - pytał.
- Miałam, mam i chyba niedługo mieć nie będę. To nie dla mnie. - westchnęła.
Widziała wyraz twarzy Oskara.
- Nie jestem z Michałem. Poznałam kogoś.. ale jakoś nam to nie wychodzi tak jak powinno, tak jak byśmy chcieli. - powiedziała.
- Znam to.. Wiesz, dalej tęsknie za Kamilą. - szeptał.
- Mówisz? - lekko się uśmiechnęła. - Oskar.. Ona wróciła do Sopotu. - czekała na jego reakcje. Lekki uśmiech pojawił się mimowolnie na jego twarzy, ale za chwilę zniknął tak szybko jak się pojawił.
- Masz jej numer, zadzwoń. Zaufaj mi. - przytuliła jego ciało do swojego dodając otuchy.

wtorek, 18 lutego 2014

XI

Ze swojej szafy wyciągnęła różowo-fioletowe pudło. Otworzyła je i wspomnienia wróciły. Kolejno wyciągała zdjęcia, pamiątki, listy i kartki pocztowe. Każde ze zdjęć trzymała w dłoni spoglądając na każdy, nawet najmniejszy detal. Układała je w kolejności obok siebie na podłodze. Każde było z nią i z Babcią. Przedstawiające obie kobiety w różnych częściach świata. Na spodzie pudła, Lena znalazła swoje baggy, topy, i dwie pary tenisówek w których zawsze tańczyła a Babcia powtarzała że zniekształci sobie stopę. Te rzeczy mocno ścisnęła trzymając je blisko serca. Przebrała się w szare dresy i w koszulkę którą dostała
właśnie od Niej. Stanęła przed lustrem i starała sobie przypomnieć co nie co. Mimowolnie pojawił się uśmiech na jej twarzy. Usiadła na łóżku i popatrzyła na pustą ścianę na przeciwko łóżka. Włączyła swoją ulubioną płytę Marii Sadowskiej i dekorowała szarą ścianę. Wszystkie zdjęcia na które nie mogła patrzeć bo przywoływały bolesne wspomnienia zajęły miejsce na ścianie. Wiedziała że wreszcie musi się z tym wszystkim oswoić.
- Kochanie, co robisz? - słyszała głos dobiegający zza siebie.
Dziewczyna nie odpowiadała. Dalej zajmowała się zdjęciami i nuciła piosenkę pod nosem. W jednej sekundzie wszystko ucichło, odwróciła się patrząc na mamę.
- Po co to wyłączyłaś? - pytała.
- Chce porozmawiać.. - odpowiedziała kobieta.
- A ja nie chce. - włączyła ponownie płytę wracając do pracy.

*W sobotę wieczorem*

Lena założyła na siebie kolorową piżamę i ciepłą bluzę. Włosy zostawiła rozpuszczone. Szybko ogarnęła pokój i przygotowała laptopa. Zapaliła światełka które wisiały nad oknem i zasłoniła zasłony. Zbiegła na dół i otworzyła drzwi chłopakowi.
- Hej. - szepnęła całując jego usta.
Zamknęła za nim drzwi i udała się do kuchni.
- Herbaty? - pytała.
- Jasne. - udał się za dziewczyną i zajął miejsce przy stole.
- Widzę że masz gościa.. - wtrąciła się jej mama.
- Dobry wieczór.. - Kajetan na widok kobiety wstał. - Kajetan. - podał jej dłoń.
- Miło mi, Małgorzata. - lekko się uśmiechnęła. - Mama, Leny. - dodała.
Dziewczyna zrobiła herbatę i z szafki obok sięgnęła po jakieś słodycze.
- Chodź na górę. - mówiła do niego nie zwracając uwagi na mamę.
Weszli do pokoju i usiedli na jej łóżku. Lena sięgnęła po laptopa i zgasiła światło. Oglądali jakiś film o dziewczynie z nowotworem.
- Dalej nie rozmawiasz z mamą? - wyszeptał.
- Nie i nie będę. - odpowiedziała
- Lenka.. Dobrze wiesz że tak nie można. - mówił głaskając ją po głowie.
- Nie rozumiesz nic. - podniosła się z miejsca patrząc na niego. - Babcia zmarła dwa lata temu.. - lekko westchnęła.
- Nie musimy o tym rozmawiać. - wtrącił
- Musimy.. - patrzyła na niego. - Jak zmarła mama stałą się inna kobietą. Niby nigdy nie utrzymywały jakiegoś super kontaktu ale kilka razy dziennie ze sobą rozmawiały. Ja praktycznie u babci mieszkałam większości roku szkolnego, a na wakacje też zabierała mnie na wycieczki po Europie. Lubiłam z nią przebywać. Zawsze opowiadała mi o swojej młodości i o tym jak poznali się z dziadkiem. To babcia pobudziła we mnie miłość do tańca bo sama kiedyś, jak była młoda tańczyła. - mówiła - Kiedy zmarła, czułam się jak bym straciła swoje miejsce na ziemi, jak bym straciła osobę która zawsze pokazywała mi tą właściwa drogę, jak bym straciła cząstkę siebie. Miałam nadzieje że zbliżymy się z mamą, jednak było i jest inaczej. - dodała i wtuliła się w tors chłopaka.
Po dwu godzinnym seansie chłopak odjechał swoim autem z ich podjazdu kierując się do domu - przynajmniej tak mówił.

*Poniedziałek*
- Niech Pani skończy ten monolog! - krzyczał.
- Uspokój się. Oddam ci telefon po zakończeniu lekcji, o 14. Możesz zając swoje miejsce. - wskazała na jego ławkę.
Całą klasa przyglądała się scence która zawsze miała miejsce, standardowe starcie jednego z uczniów z nauczycielką.
Od Kamili: Wpadaj dziś do mnie na trening! Tylko popatrzeć jak na razie, kochana proszę Cię! :* 
Lena czytając esemesa od koleżanki lekko się uśmiechnęła. Po szkole wróciła do domu, nie potrzebne książki zostawiła na łóżku, wzięła szybki prysznic i przebrała się w czyste ciuchy. Wyszła z domu zaciągając czapkę i kaptur na głowę. Udałą się do kawiarni niedaleko skarpy. Lekko uśmiechając się do ekspedientki która już dobrze ją znała szturchnęła chłopaka dużo wyższego od siebie, który wylał na siebie cały sok pomarańczowy.
- Niezdara ze mnie! Przepraszam. - mówiła. - Odkupie Ci ten sok.. - czuła się upokorzona.
- Nic się nie stało. - mówił uśmiechnięty. - To tylko koszulka, a z sokiem się nie wygłupiaj. Kupię sobie drugi. - zamówił drugi raz ten sam napój patrząc na małą blondynkę.
- Dziękuję. - mówiła sięgając po tacę z jej kawą i ciastkiem.
- Tylko tym razem uważaj.. - żartował.
- Jeszcze raz Cię przepraszam. - dodała.
Zajęła miejsce patrząc na chłopaka który bajerował dziewczynę za ladą. Miała dziwne wrażenie że gdzieś już go widziała. Spoglądała na torbę która wyglądała znajomo tak samo jak jego uśmiech. Widząc Kajtka w środku uśmiechnęła się i pomachała do niego. 
- Cześć kochanie. - mówiła całując jego policzek.
W oddali dalej widziała chłopaka spoglądającego na nich. Lekko się uśmiechał i popijał sok.
- Torba? Jedziesz gdzieś? - pytał wskazując na torbę.
- Nie. Kamila pisała aby wpadła dziś na trening. Wzięłam rzeczy bo może wreszcie się przekonam i znowu zacznę tańczyć. - mówiła
- Myślałem że wpadniemy dziś do mnie ale, widzę że masz inne prany. - mówił wsypując kolejną łyżeczkę cukru do płynu.
- Nie złość się. Przyjadę po treningu. - sięgnęła po jego dłoń. Widząc jego reakcje i wyraz twarzy zabrała dłoń. Wypiła kilka łyków gorącej kawy i zabrała swoje rzeczy i opuściła lokal. Przeszła zaraz obok okna przy którym siedział chłopak. Widziała że nie poruszył się ani na milimetr, nie ruszył go fakt że wyszła bez słowa. Wyciągnęła z kieszeni dzwoniący telefon, słysząc w nim głos Oskara.
- Bracie! - krzyknęła - Jesteś w Sopocie?! Z ciocią? - pytała zszokowana.
Kolejno odpowiadała na jego pytania i szła w stronę szkoły tańca.
- Klucz tam gdzie zawsze, nic się nie zmieniło. - zaśmiała się. - Będę wieczorem, buziaki. - dodała. Szła ulicą z wielkim uśmiechem na ustach nie myśląc ani przez chwilę o Kajtku.
- Kamila! - krzyknęła.
- Jednak przyszłaś! - mówiła zdziwiona - Dałaś się namówić nie tylko na przyjście ale i na taniec widzę. - wskazała palcem na torbę.
- Nie obiecuję że będę tańczyć, wzięłam w razie czego. - mówiła.
- Kochana, baggów i takiej torby nie nosi się na darmo! - objęła dziewczynę i szły dalej.
Lena zajęła miejsce na ławce zaraz obok drzwi i patrzyła na dziewczyny i chłopaków którzy się rozciągali i czekali na ich trenera.
- Może jednak? - Kamila zajęła miejsce obok niej.
- Popatrzę sobie dziś, nawet nie wiem czy dała bym radę. Popatrz jak one wyglądają. Wszędzie mięśnie i na pewno bym nie nadążyła. - kolejno spoglądała na dziewczyny.
- Cześć Mateusz!! - słyszała pisk jednej z dziewczyn.
- Cześć wszystkim. - usłyszała znajomy jej głos.
Odwróciła głowę w stronę drzwi. Widziała chłopaka w białej koszulce z pomarańczową plamą na samym środku. Lekko się zaśmiała na jego widok.
- Mateusz, poznaj to moją przyjaciółka Lena. Tańczy niesamowicie, a nie chce dać się namówić żeby pokazać dziś co potrafi. - mówiła Kamila.
- My się chyba znamy prawda? - patrzył na dziewczynę. Kamila stała zdziwiona widząc ich reakcje na widok ich samych.
- Nie da się ukryć. - uśmiechnęła się.
Kamila spojrzała na dziewczynę lekko zmieszana i pytała o co chodzi. Mateusz stał jeszcze chwilę patrząc na dziewczynę i starał się przekonać aby weszła na parkiet.
- Nie dziś. Innym razem na pewno. - mówiła.
- Obiecujesz ? - pytał cały czas uśmiechnięty.
Lena kiwnęła głową i z powrotem usiadła na ławce.
- Brudną masz koszulkę wiesz? - śmiała się Kamila odchodząc z Mateuszem.   
Spędziła tam cała godzinę, co jakiś czas czuła na sobie wzrok chłopaka. Kiedy spojrzała w jego stronę lekko się uśmiechał.
- Dzięki wam! - krzyknął i zasygnalizował koniec treningu.
Jedna z dziewczyn, w odblaskowo-różowych leginsach i w krótkim topie podbiegła do Mateusza starając się nawiązać jakąś rozmowę.
- Justyna, widzimy się na następnym treningu. Naprawdę nie mam czasu na sok ani ciacho. Wybacz..  - spławił ją z lekkim uśmiechem.
- Wpadniesz jutro tak na 16? - pytał Leny.
- Ale.. jutro nie macie treningu z tego co wiem. - wstała z miejsca.
- Wiem.. - zaśmiał się. - Widzę że Kamila Cię naprawdę dobrze poinformowała. - dodał.
Lena widziała tą samą brunetkę która starała się porozmawiać z nim stojącą niedaleko ich.
- No nie wiem.. - mówiła.
- Proszę. - uśmiechnął się - Chcę Cię znowu zobaczyć. -  dodał patrząc jej prosto w oczy.

piątek, 17 stycznia 2014

X

Lena jechała autobusem na drugi koniec miasta cały czas myśląc o wiadomości od przyjaciółki. Wysiadła i szła uliczkami o których już prawie zapomniała. Weszła do starej kamienicy udając się na drugie piętro. Wahała się czy zadzwonić dzwonkiem czy nie, stojąc przed drzwiami mieszkania numer 19. Nacisnęła i słyszała dobiegający od środka dźwięk.
- Lena! - krzyknęła Kamila na widok przyjaciółki.
Pociągnęła ją za sobą do mieszkania wpychając do kuchni. Kamila cały czas coś mówiła i zadawała pytania nie dając ani chwili na odpowiedź. Zaparzyła herbatę i podała miskę z ciastkami. Lena rozglądała się dookoła wspominając to co było w tym mieszkaniu zaledwie półtora roku temu.
- Mów co u ciebie! - usiadła na przeciwko Leny.
- W porządku. - uśmiechnęła się
- Dobra dobra. Kogo ty chcesz oszukać! Gadaj mi to już. - patrzyła w oczy dziewczyny.
Kamila znała Lenę, lepiej niż jej własna mama czy Kinga z którą przyjaźniła się od kilku lat.
- Wszystko się zwaliło na moją głowę. Nie daje sobie rady z życiem. - sięgnęła po gorący kubek. - Brakuje mi babci, tak dalej przeżywam jej śmierć. - mówiła. - Mama ma kogoś, nie znam go i nie chce poznać. Nim się obejrzę to zamieszka w naszym domu.. Wróciła wczoraj z Zakopanego jak by nigdy nic. Nie było mnie w domu, wyprowadziłam się. Pamiętasz jak było, nigdy nie miała czasu dla mnie. Tylko praca i praca. - patrzyła na przyjaciółkę.
- Wiesz że jak chcesz możesz zostać u mnie. - sięgnęła po jej dłoń.
- Wole nie. Wydzwaniała do mnie bo nie zastała mnie w domu. Wróciłam to był tam z nią. Kto to w ogóle jest!?  Nie mam ojca i nie będę go mieć! - lekko podniosła głos. - Mów co u Ciebie! - lekko się uśmiechnęła.
- Wszystko wraca do normy. Odeszłam od grupy tanecznej, trener uważał się za wielkiego pana. Młodszy ode mnie, ledwo skończył studia. Kto go w ogóle zrobił trenerem? - obje się zaśmiały.
- Ładny chociaż? - pytała Lena.
- Przestań! - szturchnęła ją.
- To co teraz? - pytała.
- Słyszałam że tu otworzyli jakąś dobrą szkołę tańca. Trener podobno niczego sobie.. Ma dużo, dużo na koncie i ma zamiar startować w najbliższym turnieju. - uśmiechnęła się. - Dołączysz ze mną? - pytała
Lena przecząco kiwnęła głową i sięgnęła po kubek herbaty. Kamila nie nalegała dalej, obie bardzo dobrze wiedziały dlaczego Lena się nie zgadza i pewnie jeszcze długo się nie zgodzi.
- Lena.. Co tam słychać u Oskara? - spytała zmieszana.
- Z tego co wiem to wszystko dobrze. Kończy egzaminy na studiach, uczy się pilnie. - zaśmiała się. - Nie macie kontaktu od tamtej pory? - spytała.
- Nie, on go nie szukał. Ja też nie nalegałam. - odpowiedziała wstając z miejsca.
- Dlaczego? Głupki dwa jesteście i tyle! - powiedziała.
W mieszkaniu przyjaciółki spędziła jeszcze kilka godzin i wyszła pod pretekstem. Chodziła po mieście słuchając kolejnej piosenki z rzędu z dyskografii Rojka. Chodziła po mieście ale jednak nie patrzyła gdzie idzie. Jej telefon milczał a w jej głowie kłębiło się od myśli i wspomnień. Liczyła na telefon od Kajtka czy chociaż jednego esemesa. Trzymała telefon w kieszeni w dłoni - Bo może napisze. - myślała. Nie widząc mężczyzny z naprzeciwka oboje zderzyli się centralnie na środku chodnika.
- Przepraszam.. Ja.. - spojrzała w górę.
- Nic się nie stało. - odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- Ja nie chciałam.. Naprawdę przepraszam. - wydukała raz jeszcze i dodała uśmiech.
Oboje się rozeszli w przeciwne strony. Postawiła kilka kroków i mimowolnie odwróciła się na pięcie spoglądając na jego sylwetkę. Zauważyła charakterystyczną torbę, bardzo podobną do tej z którą dawno zabierała na brak-dance. Widząc że też patrzył na nią, ponownie się uśmiechnęła i szła dalej.
 
* Następnego dnia *

Lena wyszła z pokoju słysząc rozmowę mamy z kimś na dole. Zeszła po schodach wchodząc do salonu. Oboje siedzieli na sofie wtuleni w siebie.
- Możemy porozmawiać? - patrzyła na mamę.
- Jasne siadaj. - uśmiechnęła się i zrobiła miejsce na kanapie dla córki.
- Ale same.. - patrzyła na mężczyznę obok i wyszła z pomieszczenia.
W kuchni sięgnęła po swój ulubiony kubek i zaparzyła w nim herbatę wanilinową. Słysząc zamykające się drzwi ujrzała mamę wchodzącą do kuchni.
- Mogłabyś być o wiele milsza. - zaczęła kobieta. - To był mój gość. - dodała.
- Ja też tu mieszkam. Jestem twoja córką. Tak bardzo chciałaś ze mną porozmawiać jak wróciłam wczoraj a teraz co? Wstaje to jest tutaj. Wracam wieczorem też jest. Może już tu mieszka? Zapytałaś mnie o zdanie? - mówiła jednym tchem.
- Jest dla mnie kimś ważnym. - usiadła na krześle.
Dziewczyna patrzyła na kobietę i zrozumiała że w ogóle jej nie zna.
- Czuję się cholernie samotna. - szepnęła. - Naprawdę, nie wiesz jak bardzo. - dodała.
Cały czas spoglądała na mamę która kontynuowała swój monolog na temat jej gościa.
- Kim on w ogóle jest? - spytała.
- Wojciech. - odpowiedziała. - Jest fotografem. - dodała.
- To on Cię namówił żebyś zostawiła mnie samą na kilka minionych dni i jeszcze trochę wcześniej? - spytała. Widząc reakcje mamy dodała - Tak mam osiemnaście lat. Jestem już dużą dziewczynką, umiem sobie ugotować, zrobić pranie czy sama siebie pilnować. Jednak wiesz co.. - zajęła miejsce obok kobiety. - Czasami potrzebuję też matki. Ciebie. - patrzyła jej w oczy.
- Lena.. - zaczęła 
- Od kiedy babcia nie żyje jesteś inna. Jesteś oschła, nie jesteś tą Małgorzatą którą kochałam. - wstała i udała się do swojego pokoju.

czwartek, 26 grudnia 2013

IX

Z perspektywy Mamy Leny: 

Mama Leny wróciła po tygodniu a nie po trzech dniach tak jak obiecywała. Wchodząc do mieszkania była zdziwiona ciszą i porządkiem jaki w nim panował. Zostawiła swój bagaż w salonie udając się na piętro krzycząc imię córki. Weszła do pokoju który był nie zamieszkany od kilku dni. Otworzyła szafę w której brakowało kilku rzeczy, z szafki obok spostrzegła brak kosmetyków dziewczyny. Zdjęcia z babcią Anielą także nie było na jego miejscu. Usiadła na łóżku trzymając telefon w dłoni. Patrzyła przez okno ze łzami w oczach. Wykonała kilka połączeń do córki jednak wszystkie odrzuciła a następnie kobieta w słuchawce informowała ją że abonent jest czasowo nie dostępny.

- Nie ma jej.. - mówiła przez łzy. - Przyjedź proszę. - rozłączyła połączenie.
Zeszła na dół dalej dzwoniąc do córki. Nadal nie odbierała. Chwilę później przyjechał Wojciech. Słysząc samochód na podjeździe otworzyła drzwi zapraszając mężczyznę do środka.
- Nie ma jej. Nie ma jej ciuchów. - płakała. - Boże co ja zrobiłam. - oboje udali się do kuchni.
- Zadzwoń do kogoś z jej znajomych, pewnie wiedzą gdzie jest. - usiadł na krześle. 
Kobieta szukała w torebce notesu z numerami kontaktowymi.
- Kinga.. - patrzyła na niego. - Na pewno jest u niej. - przyłożyła słuchawkę do ucha.
Dłuższą chwilę kobieta słuchała jedynie sygnału połączenia. Kiedy dziewczyna odebrała telefon kolejno odpowiadała na zadane pytania.
- Jak to nie wiesz gdzie jest! - krzyczała - Przecież jesteście przyjaciółkami! - płakała.
- Naprawdę nie wiem gdzie jest. - odpowiedziała.
- Dobrze.. Przepraszam Cię. - mówiła - Jak się tylko do Ciebie odezwie proszę zadzwoń do mnie. - dodała.
Słysząc pozytywna odpowiedź rozłączyła połączenie.
- To wszystko moja wina. Zaniedbałam ją.. Moje życie było ważniejsze niż życie mojego dziecka. - wstała podchodząc do okna
- To nie jest twoja wina. - mówił - Powinna zrozumieć że też masz prawo do swojego życia. Jest dorosła. - szedł za kobietą.
- Tak ale jak ja się zachowuję? Jak zakochana nastolatka. Pojechałam na trzy dni wróciłam po tygodniu.. Nie dziwię że moje dziecko nie dało rady. - patrzyła na niego.
Wojciech przytulił mocno kobietę do siebie dając wsparcie i bezpieczeństwo.
- Muszę ją znaleźć.. Muszę. - mówiła.

 Z perspektywy Leny:

- Niech dzwoni.. - myślała.
Spojrzała na Kajetana siedzącego obok.
- Odbierz pewnie się martwi. - mówił.
- Nie.. Tyle czasu miała mnie gdzieś. Wszystko związane z Nią i jej życiem się tylko liczy.  - odpowiedziała.
Lena wyłączyła telefon i położyła go na ławie.
- Niech się martwi.. Chociaż raz. - usiadła podnosząc kolana pod brodę.
- Będzie dobrze.. Musicie porozmawiać, musicie być szczere ze sobą nawzajem. Pewnie zrozumiała swój błąd. Lenuś.. - pocałował ją w czoło.
- Nie mów do mnie Lenuś. - spojrzała na chłopaka i oboje się zaśmiali.
- Gdyby babcia żyła.. - myślała.

Cały dzień oboje spędzili w mieszkaniu chłopaka oglądając razem filmy w telewizji. Telefon dalej leżał wyłączony, mimo kilku prób chłopaka, dziewczyna nie zgodziła się na jego włączenie. Kajetan słysząc dźwięk swojego telefonu podniósł się z miejsca szukając go w pokoju. Lena patrzyła na niego przestraszona. Bała się że przyjaciółka ją wydała.
- Cześć.. - mówił uśmiechnięty i usiadł obok dziewczyny.
Widząc jego reakcje na głos osoby po drugiej strony słuchawki wiedziała że to nie Kinga a tym bardziej nie jej mama. Chwilę rozmawiał i ponownie przytulił dziewczynę.
- Kumpel dzwonił i zaprosił nas na wieczór na imprezę. - mówił.
- Ja nie mam się w co ubrać. Nie brałam takich rzeczy ze sobą. - patrzyła na niego.
- Ślicznie wyglądasz w tym co masz na sobie. - spojrzał na dziewczynę.- Nie musimy iść jak nie chcesz.. - dodał
- Nie.. Idziemy! Muszę się oderwać od tego wszystkiego. Muszę zapomnieć na chwilę. - lekko się uśmiechnęła.
Po godzinie szykowania się Lena i Kajetan byli gotowi do wyjścia. Wyszli z domu wsiadając do autobusu który prowadził prosto do samego centrum miasta. Przed budynkiem spotkali się z jego znajomymi którzy od razu ciepło przyjęli dziewczynę.Wszyscy się szybko rozkręcali. Lena jedynie rozmawiała z chłopakami niż z dziewczynami które spoglądały na nią jak by była z innej planety. Alkohol od razu dał się we znaki. Dziewczyna od razu miała lepszy humor i język jej się kręcił. W dalszej części klubu widziała Michała. Obejmował jakaś blondynkę. Chwilę czekała aż zobaczy jej twarz.
- Paulina.. - szepnęła. - Wiedziałam.. - dodała cicho pod nosem. 
Podeszła do Kajetana łapiąc go za dłoń. Szepnęła coś do ucha i wyszła z klubu. Stojąc przed wejściem wyciągnęła telefon. Co parę sekund dostawała kolejne spóźnione wiadomość od Mamy, Kingi czy nawet Oskara. Każdy pisał i prosił aby się odezwała, żeby chociaż zadzwoniła.
Do Mamy: Żyję i czuję się świetnie. Nie udawaj że Cię to cokolwiek interesuję.  
- Wracajmy, proszę. - mówiła. 

Kolejną noc spędziła w mieszkaniu chłopaka. Rano po zjedzeniu śniadania odwiózł ją do domu. 
- Wejdziesz? - pytała.
- Nie.. Zobaczymy się potem. - pocałował ją. - Zadzwoń. - dodał. 
Lena kiwnęła głowa wysiadając z mieszkania. Otworzyła drzwi od swojego domu wchodząc do środka. Od progu słyszała telewizor i czuła jakiś zapach dobiegający z kuchni. Torbę zostawiła na schodach i weszła do kuchni. Przy kuchence stał nie znany jej mężczyzna. Popatrzyła na niego ale wzrokiem szukała mamy. Weszła do salonu i tam zastała kobietę siedzącą na sofie okrytą kocem. 
- Jestem. - powiedziała wychodząc z pokoju. 
- Lena! - krzyknęła jej mama. 
Dziewczyna zatrzymała się w miejscu patrząc na kobietę. Widziała zapłakane oczy które nie spały od kilku godzin. 
- Córciu.. - szła w jej stronę.
- Nie mamo. - powiedziała i wyszła z kuchni patrząc na mężczyznę. 
Weszła do pokoju zostawiła swoje wszystkie rzeczy na łóżku. Udała się do łazienki i wzięła szybki prysznic. Z dołu słyszała ich rozmowę. W pokoju sięgnęła po laptopa i kolejno sprawdzała portale internetowe. Logując się na jeden dostała powiadomienie o kilku wiadomościach. Widząc jedną od Oskara wiedziała co pisze. Sprawdzała dalej, aż jej oczom ukazała się wiadomość od Kamili Hedy. Ciekawa zawartości weszła i zanurzyła swoje oczy w kilku słowach.
od Kamili: Mała wróciłam do Sopotu. Wpadaj dziś do mnie do domu. Chcę pogadać i mam mała niespodziankę dla Ciebie. 
Lena chwilę siedziała zmieszana. Nie wiedziała co zrobić bo nie miała z nią kontaktu od kilku miesięcy. Nie wiele myśląc wstała, ubrała się i zeszła na dół. 
- Chodź zjesz z nami. - słyszała głos mamy.
- Nie mam ochoty. - mówiła poprawiając szalik patrząc na siebie w lustrze. 
- Gdzie idziesz? - pytała.
Dziewczyna spojrzała na kobietę nic nie mówiąc i wyszła z domu. 

czwartek, 19 grudnia 2013

VIII

* Kilka dni później *

W ciągu ostatniego tygodnia Lena spędziła z mama około dwóch dni. Kolejne wyjazdy, kolejne spotkania po raz kolejny była sama. Jest jednak także pozytywna strona tego wszystkiego. Do Kajetana zbliżyła się o wiele bardziej niż planowała. To z nim spędzała długie wieczory przed monitorem komputera i piła swoją ulubioną herbatę. Ten wieczór również spędzali razem.

- A to, kto to jest? - wskazywał palcem na kolejne zdjęcia.
- Moja kochana Babunia. -  mówiła z lekkim uśmiechem.  Czułą łzy napływające do jej oczu. Odwróciła się i usiadła na łóżku.
 - Przepraszam... Zachowuję się jak dziecko. - otarła łzę.
Usiadł na przeciwko niej patrząc prosto w oczy. Uśmiechnął się i przytulił tak jak zawsze.
- Dziękuje że jesteś. - patrzyła na niego.
- Nie dziękuj. Chce być, zawsze. - zbliżył się do jej ust.
- Przepraszam.. ale nie. - odsunęła swoje ciało na brzeg łózka chowając twarz w dłonicach.
Kajetan wstał, zamknął za sobą drzwi i wyszedł z domu. Lena podeszła do okna widząc chłopaka odchodzącego szybkim krokiem w stronę miasta. Usiadła na łóżku i sięgnęła po album który leżał zaraz obok. Kolejno przewracała białe kartki co chwilę się uśmiechając. Chwilę potem leżała w łóżku zasypiając w cichym samotnym domu.

- Halo? - mówiła zaspanym głosem. Słuchając długiego monologu z powrotem położyła głowę na poduszczę.
- Dobrze.. - mówiła - Tak.. Jak zwykle. - dodała i rozłączyła połączenie.
Chwilę jeszcze leżała w łóżku myśląc o tym co się przed chwilą stało. Podniosła się z łóżka i stanęła przed szafą. Wyciągnęła leginsy, dłuższy top i sweterek. Szybko spakowała swoją torebkę i wyszła do szkoły. W autobusie kilka krotnie starała się dodzwonić do Kajetana jednak nie odpowiadał. Widząc Kingę która wsiadała do autobusu schowała telefon i uśmiechnęła się.
- Wszystko w porządku? - pytała przyjaciółka.
- Jasne że tak. - ponownie się uśmiechnęła.
- Nie chowaj się za tym uśmiechem. - mówiła.
- Mama wyjechała sobie.. Od tak na kilka dni do Zakopanego. Kajetan chciał mnie wczoraj pocałować. Nie, nie dałam się. - mówiła widząc reakcje przyjaciółki. - Całą noc myślałam o babci. U niej przecież zawsze spędzałam takie dni jak mamy nie było. - dodała.
- Możesz zawsze wpadać do mnie. Wiesz o tym. - uśmiechnęła się. - A do Kajtka napisz.. - dodała
Jeszcze chwilę dziewczyna biła się z myślami czy powinna.
Do Kajetana: Kajtek.. Przepraszam Cię za wczoraj. Zobaczymy się dziś o 12 niedaleko mojej szkoły? Zrozumiem jak nie przyjdziesz. Lena.

Lena niezauważona  wyszła ze szkoły o wiele wcześniej niż powinna. Wychodząc głównym wejściem szkoły widziała chłopaka czekającego na nią. Podeszła do niego mówiąc ciche cześć. Przytuliła się i odeszli w stronę jego samochodu. Widziała jego uśmiech na jej widok i czuła jak mocno trzymał ją za jej małą dłoń. Wsiedli do auta i jechali przed siebie.
- Wczoraj.. - zaczęła.
- Nic nie mów. Wczoraj było wczoraj, dziś jest dziś. - uśmiechnął się - To gdzie jedziemy? - pytał.
- Do mnie. - odpowiedziała z uśmiechem.

Zaparkował tam gdzie zawsze i oboje weszli do jej dużego domu. W kuchni Lena zaparzyła herbatę i oboje usiedli w salonie. 
- Chodź tutaj. - objął ją. - Wczoraj to ja przesadziłem. - szeptał.
- Nie.. Kajtek. - mówiła.
- Proszę Cię. - przerwał jej. - Wiem to moja wina. Przepraszam. - dodał.
Popatrzyła na niego z uśmiechem i delikatnie pocałowała jegousta.