- Lena, skąd znasz Mateusza? - pytała zdziwiona Kamila.- Nie znam go.. - zaprzeczyła dziewczyna.
- Mówił że się znacie.. - patrzyła na przyjaciółkę.
- Jak wracałam od Ciebie, to weszłam w niego na mieście, a dziś wylałam cały pomarańczowy sok na jego koszulkę w kawiarni przy skarpie. Nie znam go osobiście, widziałam go na mieście. - szły dalej.
Lena widziała samochód Kajtka i jego stojącego zaraz obok.
- Zadzwonię jutro. - pocałowała przyjaciółkę w policzek i szła w stronę chłopaka.
Lena patrzyła na Kajtka nic nie mówiąc.
- Jedziemy? - pytał uśmiechnięty.
- Ty jedziesz. - syknęła.
- Cześć Lenka! Mam nadzieje że będziesz na kolejnych zajęciach. - słyszała głos Mateusza który wsiadał do swojego auta zaraz obok.
- Będę na pewno, przecież obiecałam. - uśmiechnęła się i ponownie skierowała swój wzrok na chłopaka.
- Kto to..? - pytał zdziwiony.
- Nikt.. Nie ważne. - syknęła - Ja jadę do domu. Sama. - odeszła.
Na przejściu dla pieszych zauważyła trenera za kierownicą. Jeszcze raz mu pomachała z lekkim uśmiechem na ustach i szła w stronę domu słuchając muzyki.
*Z perspektywy Mateusza*
- Justyna, kiedyś nam nie wyszło. Zrozum. Nie mam ochoty na sok, na spacer. Nie chcę się znowu zawieść.. - mówił pakując swoje rzeczy do torby.
- To co mam odjeść? - pytała zdziwiona.
- Nie.. Tego nie powiedziałem. Chcę mieć Ciebie w drużynie ale.. - patrzył na nią. Widział jej wściekły wzrok skierowany na jego sylwetkę. Jej piękne czarne włosy opadały lekko na ramiona i zakrywały jej zgrabne ciało. - Widzimy się na następnym treningu. - wyszedł z sali.
Na recepcji zostawił klucz, podziękował i wyszedł. Szedł w stronę swojego samochodu. Z daleka widział Lenę stojąca obok jakiegoś mężczyzny lekko zdenerwowaną.
- Cześć Lenka! Mam nadzieje że będziesz na kolejnych zajęciach. - czekał na jej wzrok który spojrzy na Niego.
- Będę na pewno, przecież obiecałam. - ponownie widział jej piękny uśmiech.
Włączył silnik i odjechał. Widział ją jak szła ze słuchawkami w uszach nie zwracając na nikogo innego uwagi. Wcisnął klakson mając nadzieje że go zauważy. Pomachał jej raz jeszcze i odjechał przed siebie.
Jechał do domu około godziny. Zaparkował swój samochód i wszedł do domu..
- Cześć Babciu! - mówił całując kobietę w policzek. - Jest ojciec? - pytał wchodząc do jego gabinetu.
- Nie ma go kochanie, wyszedł rano. - mówiła. - Podam ci obiad. - dodała z uśmiechem.
- Aniele mój. - pocałował ją raz jeszcze i usiadł przy stole.
Wziął szybki prysznic, włożył swoje ulubione jeansy, jakiś top ze śmiesznym nadrukiem i bluzę oraz kurtkę.
Słuchawki włożył w uszy i głoś Borixon'a zabrzmiał w jego uszach. Zamknął drzwi i szedł przed siebie. Mateusz mieszkał na jednej z bogatych dzielnic. Jego ojciec to wpływowy pan prokurator, a matka.. matka gdzieś za oceanem popija drinki. Jego kumple byli całkiem inni od niego, chociaż tacy sami.
- Jest tu ktoś? - mówił wchodząc do garażu.
- Jestem jestem.. - odezwał się Tomek.
Oboje na swój widok lekko się uśmiechnęli. Usiedli na ławce na zewnątrz, włączyli boombox'a i rozmawiali czekając na resztę.
- Jak trening? - pytał przyjaciel.
- W miarę.. - zaśmiał się myśląc o Lenie.
Przyjaciel widział że na chwilę Mateusz odleciał do innej przestrzeni. Był zaraz obok ale myślami był całkiem w innym miejscu, z kimś innym.
- Ej.. Meti? - patrzył na niego.
- Hm.. ? - patrzył na niego z uśmiechem.
*Z perspektywy Leny*
Do domu wracała dłużej niż kiedykolwiek. Co jakiś czas czuła wibracje telefonu w kieszeni. Za każdym razem go wyciągała chociaż była pewna że to Kajetan. Żadnego z połączeń nie odebrała.Na podjeździe zauważyła nie znany jej samochód. Otworzyła wielkie drzwi od domu i w salonie zastała mamę z ciotką Anielą i Oskara. Podeszła do nich z osobna i przytuliła się tak mocno jak nigdy. Torb rzuciła na bok i usiadła Oskarowi na kolanach.
- Ciężka jesteś, grubasie! - żartował.
- Opowiadajcie! - mówiła.
- Spontaniczny przylot to najlepsza rzecz jaką do tej pory zrobiłam. - mówiła jej ciotka. - Dziewczyny moje, opowiadajcie co u was! - pytała.
- Szkoła, taniec, dom.. i nuda ale jesteście wreszcie wy więc będzie o wiele lepiej. - uśmiechnęła się patrząc na mamę.
- Czy ja dobrze słyszałam? Taniec? - patrzyła na dziewczynę zmieszana.
- Tak ciociu. Taniec. - sięgnęła po torbę i wyszła z pokoju.
Zostawiła torbę na łóżku, wyciągnęła brudne rzeczy dając je do prania. Włożyła czarną bokserkę i niebieską oversize koszulkę. Wymieniła także dresy na czarne. Wzięła piżamę i udała się do łazienki. Wzięła szybki prysznic i zjadła z rodziną na dole obiad.
- Idę się po uczyć. - mówiła wstawiając talerz do zlewu. - Dziękuje. - sięgnęła po butelkę z woda iposzła do siebie.
Lena siedziała na łóżku oparta o ścianę z książka zaraz przed oczami.
- Mogę? - Oskar lekko otworzył drzwi, szepcząc.
- Yhym.. - odpowiedziała odkładając nudną lekturę na bok. - Siadaj. - podała mu poduszkę i oarł się o jej ramię.
- Co u Ciebie słychać? - pytał.
- Wszystko o.. - odpowiedziała
- Tylko szczerze.. - wtrącił.
- Trzeba było od razu tak mówić. Która Cie przysłała? Mama czy ciotka? - wstała z miejsca.
- Siostra.. Chodź tu. - mówił - Żadna z nich. Ja się martwię o Ciebie. Jesteś nie obecna, ukrywasz coś za tym ślicznym uśmiechem. Taniec? Co się stało. Opowiadaj. - cały czas patrzył na nią.
- Widzisz.. Chyba się wreszcie z tym pogodziłam. Mogę mówić otwarcie o tym feralnym dniu, o Babci. Mam ją tu. - trzymała rękę na sercu. - ..i zawsze tu będzie. - lekko się uśmiechnęła. - Taniec? To moje życie. Od zawsze było i na zawsze będzie. - usiadła obok niego. - Bez tego nie jestem sobą. - uśmiechnęła się.
- Masz kogoś? - pytał.
- Miałam, mam i chyba niedługo mieć nie będę. To nie dla mnie. - westchnęła.
Widziała wyraz twarzy Oskara.
- Nie jestem z Michałem. Poznałam kogoś.. ale jakoś nam to nie wychodzi tak jak powinno, tak jak byśmy chcieli. - powiedziała.
- Znam to.. Wiesz, dalej tęsknie za Kamilą. - szeptał.
- Mówisz? - lekko się uśmiechnęła. - Oskar.. Ona wróciła do Sopotu. - czekała na jego reakcje. Lekki uśmiech pojawił się mimowolnie na jego twarzy, ale za chwilę zniknął tak szybko jak się pojawił.
- Masz jej numer, zadzwoń. Zaufaj mi. - przytuliła jego ciało do swojego dodając otuchy.


