Leżała w łóżku ze słuchawkami w uszach. Ostatnie kilka dni przytłoczyły ją w jak największym stopniu. Najpierw Michał, Grzesiek i wczorajsza kłótnia z mamą o jakąś błahostkę. Słyszała dobiegający stukot szpilek mamy po drewnianych schodach. Przekręciła się na drugi bok i zaciągnęła kołdrę udając że śpi.
- Lenka.. Wstawaj! - kobieta stała w drzwiach
Dziewczyna nie reagowała, nie wydała z siebie ani jednego słowa.
- Wiem że nie śpisz, kłamczucho! - mówiła z uśmiechem. - Śniadanie masz na stole, pieniądze tez. Ja jadę do pracy. - cmoknęła i zamknęła drzwi od pokoju.
Lena wzięła głęboki oddech i podniosła się z łóżka. Za oknem panowała okropna pogoda. Deszcz wiatr i ten okropny ziąb. Standardowy codzienny dylemat "w co mam się ubrać?!" dotknął nawet ją. Wyciągnęła koszulę jeansową, czarne spodnie i czarną bokserkę. Na szyi zawiązała swój ulubiony bordowy szalik i na stopy założyła czarne botki. W rękę wzięła tylko kurtkę i spakowaną torebkę. Zbiegła na dół zabrała parę złotych ze stołu i wyszła z domu. Szybkim krokiem szła na przystanek autobusowy. Całą drogę słuchała muzyki. Myślała o Grześku, myślała co będzie dalej. Wiedziała że na pewno nie będzie tak jak było. Chociaż bardzo tego chciała.
Dojechała do szkoły, wbiegła po kilku schodkach wchodząc do budynku. Na korytarzu widziała same znajome twarze chłopaków i zazdrosnych dziewczyn. Na gwizdy chłopaków reagowała jedynie uśmiechem i szła dalej.
- Zapraszam. - mówiła nauczycielka otwierając drzwi od klasy. - Dobrze.. - zaczęła. Spojrzała w dziennik.
- Heda.. Panna Kinga Heda. Zapraszam. - lekko się uśmiechnęła. Kinga patrzyła na nauczycielkę która czekała aż raczy podejść do tablicy. - Muszę przepytać dziś połowę klasy.. Zapraszam.. - powtórzyła. Po chwili Kinga wróciła na miejsce rzucając zeszytem. Przerwę dziewczyny spędziły tam gdzie zawsze - na parapecie jednego okna. Lena wyciągnęła butelkę wody i jabłko.
- Cześć..! - na widok Grześka, krzyknęła Kinga.
Chłopak uniósł kąciki swoich ust do góry w jej stronę i szedł dalej.
- Co z nim? - mówiła w stronę przyjaciółki.
Lena wzruszyła ramionami nic nie mówiąc.
- Widzę przecież. Mów! - nalegała.
- Dałam mu kosza.. Tyle. - spuściła swój wzrok na ekran telefonu.
- Co?! Jak to! - pytała zszokowana.
- Normalnie.. - wstała i szła w stronę toalety.
- Nie rozumiem cię. - mówiła wystarczająco głośno aby Lena usłyszała.
Lena stojąc przy jednej z umywalek poprawiała swoje długie blond włosy i pomalowała usta. Spojrzała w stronę drzwi, widząc Kingę.
- Nie mów mi co powinnam zrobić a co nie. Moje życie. - powiedziała patrząc na dziewczynę.
- Ja nic nie mówię.. - stała obok.
Stały jeszcze tak nie długo chwilę w ciszy.
- Zrywam się.. - odparła Lena.
Wychodząc z łazienki cmoknęła przyjaciółkę w policzek.
Lena udała się do jednej z kawiarni kilka ulic dalej od szkoły. Zamówiła kawę i małe ciacho. Zajęła miejsce i wyciągnęła z torebki swoją ulubioną książkę. Podciągnęła swoje kolana pod brodę i zanurzyła swoje niebieskie oczy w słowach Sparks'a.
Po kilku minutach błogiej ciszy, ktoś zakłócił jej spokojną aurę.
- Można się dosiąść? - słyszała dobiegający głos męszczyzny.
- Chyba sobie żartujesz. - uśmiechnęła się zamykając książkę i kiwnęła głową.
- Jeszcze raz przepraszam cię za wczoraj, chciał bym ci to jakoś wynagrodzić. - mówił zajmując miejsce.
- Nie trzeba, naprawdę. - sięgnęła po ciepły kubek.
- Nicolas Sparks.. - sięgnął po książkę i za chwilę odłożył ją na miejsce
- Tak, uwielbiam go. - wyciągnęła telefon z kieszeni. - Przepraszam cię na chwilę.. - odebrała połączenie od przyjaciółki.
- Jestem tu gdzie zawsze, wpadaj.- rozłączyła się.
Po kilku minutach widziała przyjaciółkę stojącą za szybą, sygnalizowała jej żeby szybko wyszła.
- Przepraszam cię, muszę lecieć.- sięgnęła po kurtkę i torebkę chowając książkę.
- Poczekaj. - sięgnął po kawałek kartki i długopis. - Trzymaj.- dodał z uśmiechem.
- Dzięki. - mówiła lekko się uśmiechając.
Przywitała się z Kingą i jeszcze raz spojrzała na kartkę czytając numer w myślach.
- Napiszesz do niego? - pytała.
- Czemu nie.. - mówiła zamyślona.
sobota, 26 października 2013
niedziela, 6 października 2013
III
- Mamo, jestem już..! - mówiła wchodząc do salonu. Kiedy zorientowała się że nie ma mamy w domu, udała się do kuchni. Na stole czekała na nią kartka od mamy " Kochanie jestem na zakupach. Powinnam szybko wrócić. Naleśniki masz w lodówce, Mama. " Z szafki zaraz nad kuchenką dostała kartonowe pudełko z herbatą.
- Waniliowo-truskawkowa. Może być. - mówiła sama do siebie.
Zaparzyła herbatę w swoim ulubionym kubku i wchodząc po schodach poszła do siebie. Postawiła kubek w pokoju, a w łazience odkręciła kurek z wodą napełniając nią wannę. Wróciła do pokoju zabierając ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i zanurzyła swoje drobne ciało w gorącej wodzie. Wyszła z wanny, sięgnęła po masło kokosowe nakładając je na ciało. Włosy związała w koka i ubrała się w luźne ciuchy. Przez okno swojego pokoju widziała mamę na podjeździe. Trzymając gorący kubek w rękach usiadła na parapecie, patrząc przez okno.
- Lenka.. - słyszała wołanie mamy.
- Jestem u siebie. - mówiła.
Skupiła swój wzrok na kroplach deszczu które snuły się po jej szybie. Patrzyła jak jedna ściga się za drugą. Lekko dmuchnęła na szybę, rysując palcem serce. W błyskawicznym tępie wszystkie wspomnienia wróciły. Jej osiemnaste urodziny, wspólne wakacje u jego babci czy nawet te beztroskie chwile spędzone w jego ramionach. Dosłownie wszystko wróciło. W sercu poczuła małe ukucie na jego widok. Stał kilka metrów od bramy która prowadziła do jej domu. Wiedział że patrzy na niego, nic nie zrobił. Stał patrzył na nią.
Lena zeskoczyła z parapetu. Odstawiła kubek na bok i sięgnęła po bluzę która leżała na łóżku. Zbiegła po schodach na dół. W kuchni zastała mamę gotującą jej ulubione danie - pierogi.
- Pomyślałam że się ucieszysz. - mówiła uśmiechnięta.
- Tak.. Cieszę się. - odpowiedziała siadając przy stole.
Z telefonem w ręce przytakiwała równo z każdym wypowiedzianym słowem przez mamę.
Do Grześka : Dziś o 17 w parku :)
Wysłała wiadomość i kilka sekund później dostała potwierdzenie dostarczenia wiadomości. Usiadła bokiem na krześle patrząc na mamę.
- Może zaprosisz Michała dziś? - pytała.
Lena nic nie mówiąc kiwała przecząco głową.
- Dlaczego? - kobieta ponownie zadała pytanie.
- Nie mam ochoty się z nim widzieć. - wzięła głęboki oddech. - Już nie będę się z nim widywać. - powiedziała bardzo cicho.
Mama podała jej talerz i razem zjadły obiad.
Wróciła do siebie do pokoju, słuchając jak mama znowu wychodzi do pracy. Załączyła muzykę i stanęła przed szafą pełną ciuchów. Bez jakiegoś większego namysłu wyciągnęła swoje ulubione jeansy, koszulkę i sweter. Zakładając ciuchy na siebie przeglądała się w lustrze. Sięgnęła po kosmetyczkę i lekko podmalowała oczy i policzki. Z krzesła obok dostała szalik i torebkę. Dziesięć minut później była w drodze na spotkanie. Idąc chodnikiem wsłuchując się w głos Pezeta, totalnie odleciała na inna orbitę. Pech chciał że dochodząc na miejsce została ochlapana kałużą wody przez pirata drogowego.
- Cholera jasna! - odwróciła się na pięcie patrząc w stronę samochodu.
- Przepraszam.. - mówił - Naprawdę nie chciałem. - podał jej chusteczki.
- Dzięki.. - starała wytrzeć wodę ze spodni. - Kto ci dał w ogóle prawo jazdy? - pytała.
- Wynagrodzę ci to. Kawa? - uśmiechnął się.
- Na pewno nie. Cześć. - oddała mu paczkę chusteczek i odeszła.
Lena czuła na swoim ciele czyiś wzrok. Kiedy się odwróciła on tam dalej stał wpatrzony w nią.
- Palant.. - mówiła pod nosem.
Kiedy doszła do parku przyjaciel od razu zaczął z niej żartować.
- Ładny chociaż był? - pytał.
- Grzesiek proszę cię. - mówiła - Nawet nie zwróciłam uwagi. - uśmiechnęła się.
- Chodź na kawę, bo się przeziębisz. - objął ją i szli dalej.
Dziewczyna zajęła miejsce i czekała na Grześka.
- Ciacho to prezent ode mnie. - podał jej kubek z ciepłym napojem.
- Żebym była jeszcze grubsza co? - żartowała.
Kiedy chłopak przerzucił oczami oboje się zaśmiali. Siedzieli rozmawiając o planach na sylwestra który już za dwa miesiące.
- Tańczysz? - pytał.
- Nie.. Chyba już nigdy nie będę. - odpowiedziała.
Odstawiła kubek na stół i sięgnęła po portfel z torebki. Z niego wyciągnęła zdjęcie jej i starszej kobiety, kiedy podała je przyjacielowi lekko się uśmiechnął.
- Pani Aniela.. - mówił dokładnie oglądając zdjęcie.
- Trzy i pół miesiąca przed jej śmiercią.. - odparła. - Po naszym występie.. - dodała.
Grzesiek spojrzał na nią, w jej dużych niebieskich oczach widział smutek i cierpienie.
- To już trzy lata.. - wyszeptała.
Lekko przetarła oko, nie dając wolności łzom.
- Chodź.. - oddał jej fotografię i wstał z miejsca.
Odprowadził ją do domu i bardzo mocno przytulił.
- Lenka.. - uniósł jej podbródek. - Jesteś już sama.. - lekko się uśmiechnął. - Cieszę cię. - zbliżyły swoje usta do jej.
- Rozmawialiśmy o tym kiedyś, prawda? - stanęła dwa kroki dalej od niego. - Raz cię straciłam. Nie chce tego powtarzać. - dodała. - Jesteś moim przyjacielem, i niech tak zostanie. - patrzyła na niego.
- Ale.. - zaprzeczał.
- Żadnego ale.. Jesteś moim dużym bratem! - szturchnęła go w ramię idąc do domu.
Kurtkę powiesiła na wieszaku a buty odłożyła na miejsce.
- Znowu sama.. - szeptała.
Zabierając ze sobą swoje jedyne uzależnienie - herbatę - poszła do siebie. Usiadła na łóżku trzymając laptopa na kolanach. Czuła wibracje telefonu.
Od Grześka : To że nam kiedyś nie wyszło, nic nie znaczy. Przynajmniej dla mnie. Po prostu chcę abyś była szczęśliwa. Szkoda tylko że nie zemną..
Przeczytała wiadomość kilkakrotnie, jednak nie odpisała. Położyła telefon obok i oddała się rozmowie na skype z Oskarem.
czwartek, 3 października 2013
II
- Zaraz wrócę - przyjaciółka
zbiegła na dół do kuchni.
Z zamrażarki wyciągnęła lody
zabrała też ze sobą dwie łyżki i szklanki. Kiedy wróciła zauważyła Lenę leżącą
na jej łóżku. Starała się poprawić humor dziewczyny żartując.
- No i co ty narobiłaś.. – wskazała
palcem na pościel i mówiła z uśmiechem na ustach i przytuliła ją całując w
czoło.
- Przepraszam cię, nie
potrzebnie zwaliłam ci się na głowę..- zasłoniła twarz dłońmi.
- Nie opowiadaj głupot! Siadaj
tu.. - wskazała palcem na krzesło przy biurku. Po czym podała
jej łyżeczkę. - Jedź i bez gadania.- dodała
Kinga rozglądała się po
pokoju szukając torebki Leny.
- Jest pod biurkiem.- Lena
uśmiechnęła się do Kingi podając jej torebkę.
- Czekaj gdzieś mi telefon
dzwoni. - Lena rozglądała się po pokoju.
- Niech dzwoni. to na pewno nie
mama. - kontynuowała jeść lody.
- Kinga, zejdź na dół na
chwilę.... - z dołu dobiegał głos mamy.
Dziewczyna stojąc na schodach
widziała mamę która szykowała się do wyjścia.
- A ty dokąd się wybierasz ?- pytała.
- Jadę do Anety, pogadamy sobie.
Nie będę wam przeszkadzać. Tylko nie roznieście mi domu i zamknij dobrze drzwi
jak pojadę. - kobieta skończyła mówić i pocałowała swoją córkę w czoło.
Dziewczyna szybkim krokiem weszła na górę.
- To jesteśmy same! - mówiła
z uśmiechem na ustach.
- Czemu ?! - Lena spojrzała
w górę.
- Mama pojechała do koleżanki z
pracy. Mało istotne… - dalej się uśmiechała.
Dziewczyny wygłupiały się. Cały
czas robiły głupie zdjęcia i nawet wspominały wakacje.
- Nawet nie wiesz ile bym dała
żeby znowu był Lipiec.. - było widać że Lena z każdą godziną zapomina o
Michale. Wszystko szło w dobrym kierunku.
Telefon Leny po raz kolejny dzwonił
i dzwonił.
- Pomożesz mi go znaleźć? –
Rozglądała się dookoła siebie.
Dziewczyny zabrały się za szukanie.
- Jest! – krzyknęła Lena. -
Był na samym dnie w torbie.- usiadła na miejsce -Mogłam się domyśleć że
to on, dzwonił tyle razy. - podała telefon przyjaciółce.
- Usuwam jego numer!- Kinga
spojrzała na przyjaciółkę.
- Nie usuwaj, na razie go
zostaw..- chciała wyrwać telefon z Kingi ręki.
- Dobra, oddam ci go, ale
obiecaj że nie będziesz dzwonić ani pisać do niego. - powiedziała
stanowczym głosem
- Dobra, ale.. - wąchała
się.
- Żadnych ale.. teraz usuwaj te
zdjęcia wszystkie! – poganiała Lenę.
Lena zdecydowała się na usunięcie
ich wspólnych zdjęć, wiadomości od Niego, jednak jego numer dalej pozostał w
kontaktach. Tylko tyle że pod inną nazwa.
- To co oglądamy coś? -
Kinga trzymała laptopa na kolanach.
- Możemy.. Szczerze to
cokolwiek. - leżały na łóżku.
Lena zorientowała się że Kinga
zasnęła. Wyłączyła film i załączyła jeden ze swoich komunikatorów. Głoś
przychodzącej wiadomości mało nie obudził przyjaciółki. Obok małego słoneczka
widniało imię, "Michaś". Standardowo wypisywał że nie chciał, że był
pijany. Mówił że to był tylko zakład i tak dalej.. Gdy skończyła czytać
wiadomość otarła łzę która leciała po jej policzku. Zmieniła status na wolna i
nie musiała długo czekać na komentarze znajomych; " Dlaczego?!" czy
nawet "Co się stało..?" i nawet też.. " Byliście taką super
parą!". Jedyna osoba która polubiła ten post był Grzesiek. Spojrzała na
telefon. Była równa północ i do tego jedno nie odebrane połączenie od mamy i
jeden sms od Grześka.
Od
Grześka : Jak tam mała? Wszystko w porządku. Będziesz miała dla mnie czas
jutro? :)
Z grymasem na ustach przeczytała
wiadomość, nie odpisując na nią.
Nawet nie oddzwoniła do
mamy bo wiedziała że już zapewne śpi. Odłożyła laptopa na miejsce i sama
położyła się
wtorek, 1 października 2013
I
- Powiedź mi co ty sobie
wyobrażasz ! Myślisz że mam dwa lata, że nic nie czuję.. - Mówiła przez łzy.
- Ale... - Przerwał
jej przy czym starał objąć ja w pasie.
- Nie. Nawet mnie nie dotykaj,
nie podchodź do mnie! Nie szukaj żadnych wymówek rozumiesz. Czekaj.. Ty nic nie rozumiesz myślisz że jesteś
pępkiem świata! - Dokończyła
swoje zdanie. Odchodząc słyszała jego słowa skierowane w jej stronę zignorowała
je i udała się na przystanek autobusowy Szła przez miasto ocierając spływające
łzy po policzku. Widziała spojrzenia przechodniów i ich reakcje na swoje
zachowanie. Spojrzała na rozkład autobusów, jej kolejny autobus był dopiero za
godzinę.
- Zajebiście kurwa no!-
tylko tyle była w stanie z siebie wydusić przez łzy.
Usiadła na ławce, przeglądała ich
wspólne zdjęcia. Czuła jak coś w środku łamie się na kilka części. Wiedziała że
w tym momencie coś się skończyło.
- Kinga.. jesteś sama w domu?-
Starała się opanować płacz.
- Jestem, znaczy nie, mama zaraz
z pracy wraca. Co jest mała?! co się dzieje. gadaj.- Jej samej głos zadrżał.
- Nic, mogę u ciebie nocować?-
Kontynuowała.
- Pewnie że możesz! - Odpowiedziała.
- Mama wie że będę spać u
ciebie, już do niej pisałam, zgodziła się. Czekam na autobus, niedługo będę. -
Mówiła smutnym głosem.
-Czekam. – Cmoknęła do
słuchawki rozłączając połączenie.
W autobusie ogarnęła jakoś swój
makijaż i wysłała esemesa do przyjaciółki informując ją że za niedługo powinna
być. Jadąc autobusem wykonała połączenie
do przyjaciela –Grześka. Informując go że dziś nie da rady się z nim zobaczyć.
Lena wysiadła z autobusu widząc sylwetkę przyjaciółki w oddali, szła w jej stronę. Z każdą kolejną sekundą Lena czuła
że w jej oczach zbiera się słona woda zwana łzami.
-
Lena.. – Wyszeptała Kinga przytulając drobne ciało przyjaciółki. - Trzymaj. – mówiła podając jej
chusteczki.
W drodze do domu przyjaciółka nie
zadała żadnego pytania na temat, tego co się stało. Wchodząc do domu Kinga
zasygnalizowała mamie żeby o nic nie pytała. Obie od razu udały się do pokoju.
Lena usiadła na łóżku i zaczęła płakać
- Lenka nie płacz. -
przyjaciółka usiadła obok dziewczyny przytulając ją do siebie. Lena, mamrotała
coś pod nosem między łzami.
- Poczekaj..- Dziewczyna ponownie sięgnęła
po paczkę chusteczek. - Trzymaj wytrzyj oczy i nos i spokojnie opowiedz co
się dzieje. –
- Spotkałam się z Michałem. Przyznał się,
Paulina wcale nie kłamała..Rozumiesz! Jak on mógł po prostu!- ponownie
zaczęła płakać.
Prolog
" W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca. "
Każdy z bohaterów w tym opowiadaniu różni się od siebie. Każdy ma swoje wady i zalety. Kilka, może nawet i większość sytuacji które przydarzą się głównej bohaterce czerpię ze swojego własnego doświadczenia, lub z doświadczenia znajomych których byłam częścią. Mam nadzieje że się spodoba i przyjmiecie je ciepło.
Lena, nastolatka jak każda inna w jej wieku. Ma osiemnaście lat i całkowicie niepoukładane życie. Obraca się w towarzystwie przyjaciół którzy przychodzą i odchodzą. Jej historia zaczyna się bardzo dramatycznie - nieszczęśliwa miłość. Chyba każda z nas ją już przeżyła.. Nic dobrego. Jednak za każdym razem powinno czerpać się z niej jakaś lekcje, dobrą lub złą.
Wychowywała się bez ojca. Jedynie z matką która jest naczelną jednej z dobrze sprzedających się gazet w Sopocie. Całą swoją rodzinę darzy wielkim sercem i każdemu stara się pomóc - niestety ludzie to wykorzystują..
Jak potoczą się je losy? Czy wszystko będzie tak jak być powinno? Czy będzie szczęśliwa mimo wszystko?
Zapraszam do czytania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
