piątek, 17 stycznia 2014

X

Lena jechała autobusem na drugi koniec miasta cały czas myśląc o wiadomości od przyjaciółki. Wysiadła i szła uliczkami o których już prawie zapomniała. Weszła do starej kamienicy udając się na drugie piętro. Wahała się czy zadzwonić dzwonkiem czy nie, stojąc przed drzwiami mieszkania numer 19. Nacisnęła i słyszała dobiegający od środka dźwięk.
- Lena! - krzyknęła Kamila na widok przyjaciółki.
Pociągnęła ją za sobą do mieszkania wpychając do kuchni. Kamila cały czas coś mówiła i zadawała pytania nie dając ani chwili na odpowiedź. Zaparzyła herbatę i podała miskę z ciastkami. Lena rozglądała się dookoła wspominając to co było w tym mieszkaniu zaledwie półtora roku temu.
- Mów co u ciebie! - usiadła na przeciwko Leny.
- W porządku. - uśmiechnęła się
- Dobra dobra. Kogo ty chcesz oszukać! Gadaj mi to już. - patrzyła w oczy dziewczyny.
Kamila znała Lenę, lepiej niż jej własna mama czy Kinga z którą przyjaźniła się od kilku lat.
- Wszystko się zwaliło na moją głowę. Nie daje sobie rady z życiem. - sięgnęła po gorący kubek. - Brakuje mi babci, tak dalej przeżywam jej śmierć. - mówiła. - Mama ma kogoś, nie znam go i nie chce poznać. Nim się obejrzę to zamieszka w naszym domu.. Wróciła wczoraj z Zakopanego jak by nigdy nic. Nie było mnie w domu, wyprowadziłam się. Pamiętasz jak było, nigdy nie miała czasu dla mnie. Tylko praca i praca. - patrzyła na przyjaciółkę.
- Wiesz że jak chcesz możesz zostać u mnie. - sięgnęła po jej dłoń.
- Wole nie. Wydzwaniała do mnie bo nie zastała mnie w domu. Wróciłam to był tam z nią. Kto to w ogóle jest!?  Nie mam ojca i nie będę go mieć! - lekko podniosła głos. - Mów co u Ciebie! - lekko się uśmiechnęła.
- Wszystko wraca do normy. Odeszłam od grupy tanecznej, trener uważał się za wielkiego pana. Młodszy ode mnie, ledwo skończył studia. Kto go w ogóle zrobił trenerem? - obje się zaśmiały.
- Ładny chociaż? - pytała Lena.
- Przestań! - szturchnęła ją.
- To co teraz? - pytała.
- Słyszałam że tu otworzyli jakąś dobrą szkołę tańca. Trener podobno niczego sobie.. Ma dużo, dużo na koncie i ma zamiar startować w najbliższym turnieju. - uśmiechnęła się. - Dołączysz ze mną? - pytała
Lena przecząco kiwnęła głową i sięgnęła po kubek herbaty. Kamila nie nalegała dalej, obie bardzo dobrze wiedziały dlaczego Lena się nie zgadza i pewnie jeszcze długo się nie zgodzi.
- Lena.. Co tam słychać u Oskara? - spytała zmieszana.
- Z tego co wiem to wszystko dobrze. Kończy egzaminy na studiach, uczy się pilnie. - zaśmiała się. - Nie macie kontaktu od tamtej pory? - spytała.
- Nie, on go nie szukał. Ja też nie nalegałam. - odpowiedziała wstając z miejsca.
- Dlaczego? Głupki dwa jesteście i tyle! - powiedziała.
W mieszkaniu przyjaciółki spędziła jeszcze kilka godzin i wyszła pod pretekstem. Chodziła po mieście słuchając kolejnej piosenki z rzędu z dyskografii Rojka. Chodziła po mieście ale jednak nie patrzyła gdzie idzie. Jej telefon milczał a w jej głowie kłębiło się od myśli i wspomnień. Liczyła na telefon od Kajtka czy chociaż jednego esemesa. Trzymała telefon w kieszeni w dłoni - Bo może napisze. - myślała. Nie widząc mężczyzny z naprzeciwka oboje zderzyli się centralnie na środku chodnika.
- Przepraszam.. Ja.. - spojrzała w górę.
- Nic się nie stało. - odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- Ja nie chciałam.. Naprawdę przepraszam. - wydukała raz jeszcze i dodała uśmiech.
Oboje się rozeszli w przeciwne strony. Postawiła kilka kroków i mimowolnie odwróciła się na pięcie spoglądając na jego sylwetkę. Zauważyła charakterystyczną torbę, bardzo podobną do tej z którą dawno zabierała na brak-dance. Widząc że też patrzył na nią, ponownie się uśmiechnęła i szła dalej.
 
* Następnego dnia *

Lena wyszła z pokoju słysząc rozmowę mamy z kimś na dole. Zeszła po schodach wchodząc do salonu. Oboje siedzieli na sofie wtuleni w siebie.
- Możemy porozmawiać? - patrzyła na mamę.
- Jasne siadaj. - uśmiechnęła się i zrobiła miejsce na kanapie dla córki.
- Ale same.. - patrzyła na mężczyznę obok i wyszła z pomieszczenia.
W kuchni sięgnęła po swój ulubiony kubek i zaparzyła w nim herbatę wanilinową. Słysząc zamykające się drzwi ujrzała mamę wchodzącą do kuchni.
- Mogłabyś być o wiele milsza. - zaczęła kobieta. - To był mój gość. - dodała.
- Ja też tu mieszkam. Jestem twoja córką. Tak bardzo chciałaś ze mną porozmawiać jak wróciłam wczoraj a teraz co? Wstaje to jest tutaj. Wracam wieczorem też jest. Może już tu mieszka? Zapytałaś mnie o zdanie? - mówiła jednym tchem.
- Jest dla mnie kimś ważnym. - usiadła na krześle.
Dziewczyna patrzyła na kobietę i zrozumiała że w ogóle jej nie zna.
- Czuję się cholernie samotna. - szepnęła. - Naprawdę, nie wiesz jak bardzo. - dodała.
Cały czas spoglądała na mamę która kontynuowała swój monolog na temat jej gościa.
- Kim on w ogóle jest? - spytała.
- Wojciech. - odpowiedziała. - Jest fotografem. - dodała.
- To on Cię namówił żebyś zostawiła mnie samą na kilka minionych dni i jeszcze trochę wcześniej? - spytała. Widząc reakcje mamy dodała - Tak mam osiemnaście lat. Jestem już dużą dziewczynką, umiem sobie ugotować, zrobić pranie czy sama siebie pilnować. Jednak wiesz co.. - zajęła miejsce obok kobiety. - Czasami potrzebuję też matki. Ciebie. - patrzyła jej w oczy.
- Lena.. - zaczęła 
- Od kiedy babcia nie żyje jesteś inna. Jesteś oschła, nie jesteś tą Małgorzatą którą kochałam. - wstała i udała się do swojego pokoju.