Szła przez miasto słuchając muzyki.
Chodziła między alejkami swojego miasta wspominając tylko te wspomnienia które
utkwiły jej w pamięci. Myślała o Oskarze i cioci Małgosi. O swojej przyjaciółce
Kamili z którą kontakt był ale już go nie ma. Wspominała beztroskie chwile z
mamą, wiedziała że żadna z nich już nie wróci. Nigdy. Usiadła na ławce
wyciągając telefon.
Do
Oskara : Brat! Tęsknię za Tobą! Muszę z kimś pogadać. Wracaj Oso!
Wysłała i schowała telefon z
powrotem do kieszeni. W uszach słyszała dobiegający dźwięk nowej wiadomości. Z
uśmiechem na ustach wyciągnęła aparat mając nadzieje że to właśnie On. Na
ekranie widniało "Kajetan". Otworzyła wiadomość i czytała raz
za razem.
Od
Kajetana : Nie chciałem żebyś pomyślała
że jestem natarczywy. Chciałem być po prostu miły i odwieść Cię do domu w tak
okropną pogodę. Chcę Cię jeszcze kiedyś zobaczyć. Mam nadzieje że to kiedyś,
będzie szybciej niż myślę…
Wysłała i podniosła się z miejsca
udając się w stronę przystanku. Wsiadła do autobusu który przyjechał po kilku
minutach. Standardowo zajęła to samo miejsce i patrzyła przed siebie. Widząc z
oddali małe domki wiedziała że zbliża się do swojego domu. Wstała i wysiadła.
Nie było późno ale bardzo ciemno jak na Wrześniowy wieczór.
- Jestem! – krzyknęła od
progu.
Weszła do kuchni i zapaliła
światło. Widziała kilka naczyń w zlewie i kilka kolejnych na stole. Weszła do
salonu gdzie też panowała ciemność. Jedyne światło padało z ulicy.
- Sama. – wyszeptała. –
Znowu jestem sama.. – powtórzyła cicho.
Rano obudziła się na sofie
przykryta ciepłym kocem. Wstała i udała się do łazienki. Z pokoju mamy słyszała
jakiś chichot i cichą rozmowę. Odkręciła w wannie gorącą wodę i zanurzyła w
niej swoje ciało. Jej włosy które dosięgały jej do połowy pleców, dzięki wodzie
były aż za pas. Dolała o dużo za dużo czekoladowego płynu do kąpieli. Po zrelaksowaniu
się, nie dbała o to jak wygląda. Była Sobota, dzień wolny dla każdego.
Siedziała na łóżku w swoim pokoju z laptopem na kolanach i mokrymi włosami.
Dalej dobiegały głosy z pokoju obok.
Kinga
: Widzimy się dziś małpo?
Lena
: Umówiłam się na dziś z Kajtkiem.
K : Serio?
Dlaczego ?
L :
Bo chcę go poznać, a nie oceniać po tym ile ma lat.
K :
Nie chcę żeby była taka sytuacja że powiem ‘a nie mówiłam’...
L : To
tylko kolega.. To że z kimś się spotykam żeby pogadać, wypić kawę, po śmiać
się, znaczy że jest moim facetem?
Widząc że Kinga wyświetliła
wiadomość i nie odpisała wiedziała że odpowiedzi nie będzie. Wyszła z pokoju
udając się na dół. W kuchni przygotowała owoce i dodała do nich jogurt
naturalny. Usiadła przy stole z nogami na krześle obok. Z kubka obok czuła
aromat herbaty imbirowej. Kubek zabrała ze sobą do salonu siadając przed
telewizorem. Chwilę później ich dom opuścił mężczyzna w pośpiechu a do salonu
weszła jej mama.
- Cześć Kochanie. – mówiła z
uśmiechem.
Lena tylko przytaknęła głową i
dalej patrzyła w kolorowy ekran.
- Wyspałaś się? – pytała
kobieta patrząc na dziewczynę.
- Yhym.. – mruknęła.
Około godziny piętnastej Lena
zaczęła się szykować na spotkanie z Kajetanem. Nie przesadzała z ilością
make-up’u czy wygórowanym uczesaniem. Wolała być naturalna i być sobą. W parku
była przed czasem. Czekała na chłopaka na jednej z pierwszych ławek przy
wejściu. Z daleka widziała sylwetkę mężczyzny który coraz bardziej ją
interesował. W myślach chwilowo odtwarzała jego wczorajsze spojrzenie i
ostatniego sms’a. Wstała jak był już blisko. Zawiesiła swoje ramiona na jego
szyi i wtuliła się w jego ogromne ciało – jak nigdy.
