sobota, 23 listopada 2013

VII


Szła przez miasto słuchając muzyki. Chodziła między alejkami swojego miasta wspominając tylko te wspomnienia które utkwiły jej w pamięci. Myślała o Oskarze i cioci Małgosi. O swojej przyjaciółce Kamili z którą kontakt był ale już go nie ma. Wspominała beztroskie chwile z mamą, wiedziała że żadna z nich już nie wróci. Nigdy. Usiadła na ławce wyciągając telefon.
Do Oskara : Brat! Tęsknię za Tobą! Muszę z kimś pogadać. Wracaj Oso! 
Wysłała i schowała telefon z powrotem do kieszeni. W uszach słyszała dobiegający dźwięk nowej wiadomości. Z uśmiechem na ustach wyciągnęła aparat mając nadzieje że to właśnie On. Na ekranie widniało "Kajetan". Otworzyła wiadomość i czytała raz za razem.
Od Kajetana : Nie chciałem żebyś pomyślała że jestem natarczywy. Chciałem być po prostu miły i odwieść Cię do domu w tak okropną pogodę. Chcę Cię jeszcze kiedyś zobaczyć. Mam nadzieje że to kiedyś, będzie szybciej niż myślę…
Do Kajetana : Jutro w parku o 15 :*.
Wysłała i podniosła się z miejsca udając się w stronę przystanku. Wsiadła do autobusu który przyjechał po kilku minutach. Standardowo zajęła to samo miejsce i patrzyła przed siebie. Widząc z oddali małe domki wiedziała że zbliża się do swojego domu. Wstała i wysiadła. Nie było późno ale bardzo ciemno jak na Wrześniowy wieczór.
- Jestem! – krzyknęła od progu.
Weszła do kuchni i zapaliła światło. Widziała kilka naczyń w zlewie i kilka kolejnych na stole. Weszła do salonu gdzie też panowała ciemność. Jedyne światło padało z ulicy.
- Sama. – wyszeptała. – Znowu jestem sama.. – powtórzyła cicho.

Rano obudziła się na sofie przykryta ciepłym kocem. Wstała i udała się do łazienki. Z pokoju mamy słyszała jakiś chichot i cichą rozmowę. Odkręciła w wannie gorącą wodę i zanurzyła w niej swoje ciało. Jej włosy które dosięgały jej do połowy pleców, dzięki wodzie były aż za pas. Dolała o dużo za dużo czekoladowego płynu do kąpieli. Po zrelaksowaniu się, nie dbała o to jak wygląda. Była Sobota, dzień wolny dla każdego. Siedziała na łóżku w swoim pokoju z laptopem na kolanach i mokrymi włosami. Dalej dobiegały głosy z pokoju obok.
Kinga : Widzimy się dziś małpo?
Lena :  Umówiłam się na dziś z Kajtkiem.
K : Serio? Dlaczego ?
L : Bo chcę go poznać, a nie oceniać po tym ile ma lat.
K : Nie chcę żeby była taka sytuacja że powiem ‘a nie mówiłam’...
L : To tylko kolega.. To że z kimś się spotykam żeby pogadać, wypić kawę, po śmiać się, znaczy że jest moim facetem?
Widząc że Kinga wyświetliła wiadomość i nie odpisała wiedziała że odpowiedzi nie będzie. Wyszła z pokoju udając się na dół. W kuchni przygotowała owoce i dodała do nich jogurt naturalny. Usiadła przy stole z nogami na krześle obok. Z kubka obok czuła aromat herbaty imbirowej. Kubek zabrała ze sobą do salonu siadając przed telewizorem. Chwilę później ich dom opuścił mężczyzna w pośpiechu a do salonu weszła jej mama.
- Cześć Kochanie. – mówiła z uśmiechem.
Lena tylko przytaknęła głową i dalej patrzyła w kolorowy ekran.
- Wyspałaś się? – pytała kobieta patrząc na dziewczynę.
- Yhym.. – mruknęła.

Około godziny piętnastej Lena zaczęła się szykować na spotkanie z Kajetanem. Nie przesadzała z ilością make-up’u czy wygórowanym uczesaniem. Wolała być naturalna i być sobą. W parku była przed czasem. Czekała na chłopaka na jednej z pierwszych ławek przy wejściu. Z daleka widziała sylwetkę mężczyzny który coraz bardziej ją interesował. W myślach chwilowo odtwarzała jego wczorajsze spojrzenie i ostatniego sms’a. Wstała jak był już blisko. Zawiesiła swoje ramiona na jego szyi i wtuliła się w jego ogromne ciało – jak nigdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz