wtorek, 18 lutego 2014

XI

Ze swojej szafy wyciągnęła różowo-fioletowe pudło. Otworzyła je i wspomnienia wróciły. Kolejno wyciągała zdjęcia, pamiątki, listy i kartki pocztowe. Każde ze zdjęć trzymała w dłoni spoglądając na każdy, nawet najmniejszy detal. Układała je w kolejności obok siebie na podłodze. Każde było z nią i z Babcią. Przedstawiające obie kobiety w różnych częściach świata. Na spodzie pudła, Lena znalazła swoje baggy, topy, i dwie pary tenisówek w których zawsze tańczyła a Babcia powtarzała że zniekształci sobie stopę. Te rzeczy mocno ścisnęła trzymając je blisko serca. Przebrała się w szare dresy i w koszulkę którą dostała
właśnie od Niej. Stanęła przed lustrem i starała sobie przypomnieć co nie co. Mimowolnie pojawił się uśmiech na jej twarzy. Usiadła na łóżku i popatrzyła na pustą ścianę na przeciwko łóżka. Włączyła swoją ulubioną płytę Marii Sadowskiej i dekorowała szarą ścianę. Wszystkie zdjęcia na które nie mogła patrzeć bo przywoływały bolesne wspomnienia zajęły miejsce na ścianie. Wiedziała że wreszcie musi się z tym wszystkim oswoić.
- Kochanie, co robisz? - słyszała głos dobiegający zza siebie.
Dziewczyna nie odpowiadała. Dalej zajmowała się zdjęciami i nuciła piosenkę pod nosem. W jednej sekundzie wszystko ucichło, odwróciła się patrząc na mamę.
- Po co to wyłączyłaś? - pytała.
- Chce porozmawiać.. - odpowiedziała kobieta.
- A ja nie chce. - włączyła ponownie płytę wracając do pracy.

*W sobotę wieczorem*

Lena założyła na siebie kolorową piżamę i ciepłą bluzę. Włosy zostawiła rozpuszczone. Szybko ogarnęła pokój i przygotowała laptopa. Zapaliła światełka które wisiały nad oknem i zasłoniła zasłony. Zbiegła na dół i otworzyła drzwi chłopakowi.
- Hej. - szepnęła całując jego usta.
Zamknęła za nim drzwi i udała się do kuchni.
- Herbaty? - pytała.
- Jasne. - udał się za dziewczyną i zajął miejsce przy stole.
- Widzę że masz gościa.. - wtrąciła się jej mama.
- Dobry wieczór.. - Kajetan na widok kobiety wstał. - Kajetan. - podał jej dłoń.
- Miło mi, Małgorzata. - lekko się uśmiechnęła. - Mama, Leny. - dodała.
Dziewczyna zrobiła herbatę i z szafki obok sięgnęła po jakieś słodycze.
- Chodź na górę. - mówiła do niego nie zwracając uwagi na mamę.
Weszli do pokoju i usiedli na jej łóżku. Lena sięgnęła po laptopa i zgasiła światło. Oglądali jakiś film o dziewczynie z nowotworem.
- Dalej nie rozmawiasz z mamą? - wyszeptał.
- Nie i nie będę. - odpowiedziała
- Lenka.. Dobrze wiesz że tak nie można. - mówił głaskając ją po głowie.
- Nie rozumiesz nic. - podniosła się z miejsca patrząc na niego. - Babcia zmarła dwa lata temu.. - lekko westchnęła.
- Nie musimy o tym rozmawiać. - wtrącił
- Musimy.. - patrzyła na niego. - Jak zmarła mama stałą się inna kobietą. Niby nigdy nie utrzymywały jakiegoś super kontaktu ale kilka razy dziennie ze sobą rozmawiały. Ja praktycznie u babci mieszkałam większości roku szkolnego, a na wakacje też zabierała mnie na wycieczki po Europie. Lubiłam z nią przebywać. Zawsze opowiadała mi o swojej młodości i o tym jak poznali się z dziadkiem. To babcia pobudziła we mnie miłość do tańca bo sama kiedyś, jak była młoda tańczyła. - mówiła - Kiedy zmarła, czułam się jak bym straciła swoje miejsce na ziemi, jak bym straciła osobę która zawsze pokazywała mi tą właściwa drogę, jak bym straciła cząstkę siebie. Miałam nadzieje że zbliżymy się z mamą, jednak było i jest inaczej. - dodała i wtuliła się w tors chłopaka.
Po dwu godzinnym seansie chłopak odjechał swoim autem z ich podjazdu kierując się do domu - przynajmniej tak mówił.

*Poniedziałek*
- Niech Pani skończy ten monolog! - krzyczał.
- Uspokój się. Oddam ci telefon po zakończeniu lekcji, o 14. Możesz zając swoje miejsce. - wskazała na jego ławkę.
Całą klasa przyglądała się scence która zawsze miała miejsce, standardowe starcie jednego z uczniów z nauczycielką.
Od Kamili: Wpadaj dziś do mnie na trening! Tylko popatrzeć jak na razie, kochana proszę Cię! :* 
Lena czytając esemesa od koleżanki lekko się uśmiechnęła. Po szkole wróciła do domu, nie potrzebne książki zostawiła na łóżku, wzięła szybki prysznic i przebrała się w czyste ciuchy. Wyszła z domu zaciągając czapkę i kaptur na głowę. Udałą się do kawiarni niedaleko skarpy. Lekko uśmiechając się do ekspedientki która już dobrze ją znała szturchnęła chłopaka dużo wyższego od siebie, który wylał na siebie cały sok pomarańczowy.
- Niezdara ze mnie! Przepraszam. - mówiła. - Odkupie Ci ten sok.. - czuła się upokorzona.
- Nic się nie stało. - mówił uśmiechnięty. - To tylko koszulka, a z sokiem się nie wygłupiaj. Kupię sobie drugi. - zamówił drugi raz ten sam napój patrząc na małą blondynkę.
- Dziękuję. - mówiła sięgając po tacę z jej kawą i ciastkiem.
- Tylko tym razem uważaj.. - żartował.
- Jeszcze raz Cię przepraszam. - dodała.
Zajęła miejsce patrząc na chłopaka który bajerował dziewczynę za ladą. Miała dziwne wrażenie że gdzieś już go widziała. Spoglądała na torbę która wyglądała znajomo tak samo jak jego uśmiech. Widząc Kajtka w środku uśmiechnęła się i pomachała do niego. 
- Cześć kochanie. - mówiła całując jego policzek.
W oddali dalej widziała chłopaka spoglądającego na nich. Lekko się uśmiechał i popijał sok.
- Torba? Jedziesz gdzieś? - pytał wskazując na torbę.
- Nie. Kamila pisała aby wpadła dziś na trening. Wzięłam rzeczy bo może wreszcie się przekonam i znowu zacznę tańczyć. - mówiła
- Myślałem że wpadniemy dziś do mnie ale, widzę że masz inne prany. - mówił wsypując kolejną łyżeczkę cukru do płynu.
- Nie złość się. Przyjadę po treningu. - sięgnęła po jego dłoń. Widząc jego reakcje i wyraz twarzy zabrała dłoń. Wypiła kilka łyków gorącej kawy i zabrała swoje rzeczy i opuściła lokal. Przeszła zaraz obok okna przy którym siedział chłopak. Widziała że nie poruszył się ani na milimetr, nie ruszył go fakt że wyszła bez słowa. Wyciągnęła z kieszeni dzwoniący telefon, słysząc w nim głos Oskara.
- Bracie! - krzyknęła - Jesteś w Sopocie?! Z ciocią? - pytała zszokowana.
Kolejno odpowiadała na jego pytania i szła w stronę szkoły tańca.
- Klucz tam gdzie zawsze, nic się nie zmieniło. - zaśmiała się. - Będę wieczorem, buziaki. - dodała. Szła ulicą z wielkim uśmiechem na ustach nie myśląc ani przez chwilę o Kajtku.
- Kamila! - krzyknęła.
- Jednak przyszłaś! - mówiła zdziwiona - Dałaś się namówić nie tylko na przyjście ale i na taniec widzę. - wskazała palcem na torbę.
- Nie obiecuję że będę tańczyć, wzięłam w razie czego. - mówiła.
- Kochana, baggów i takiej torby nie nosi się na darmo! - objęła dziewczynę i szły dalej.
Lena zajęła miejsce na ławce zaraz obok drzwi i patrzyła na dziewczyny i chłopaków którzy się rozciągali i czekali na ich trenera.
- Może jednak? - Kamila zajęła miejsce obok niej.
- Popatrzę sobie dziś, nawet nie wiem czy dała bym radę. Popatrz jak one wyglądają. Wszędzie mięśnie i na pewno bym nie nadążyła. - kolejno spoglądała na dziewczyny.
- Cześć Mateusz!! - słyszała pisk jednej z dziewczyn.
- Cześć wszystkim. - usłyszała znajomy jej głos.
Odwróciła głowę w stronę drzwi. Widziała chłopaka w białej koszulce z pomarańczową plamą na samym środku. Lekko się zaśmiała na jego widok.
- Mateusz, poznaj to moją przyjaciółka Lena. Tańczy niesamowicie, a nie chce dać się namówić żeby pokazać dziś co potrafi. - mówiła Kamila.
- My się chyba znamy prawda? - patrzył na dziewczynę. Kamila stała zdziwiona widząc ich reakcje na widok ich samych.
- Nie da się ukryć. - uśmiechnęła się.
Kamila spojrzała na dziewczynę lekko zmieszana i pytała o co chodzi. Mateusz stał jeszcze chwilę patrząc na dziewczynę i starał się przekonać aby weszła na parkiet.
- Nie dziś. Innym razem na pewno. - mówiła.
- Obiecujesz ? - pytał cały czas uśmiechnięty.
Lena kiwnęła głową i z powrotem usiadła na ławce.
- Brudną masz koszulkę wiesz? - śmiała się Kamila odchodząc z Mateuszem.   
Spędziła tam cała godzinę, co jakiś czas czuła na sobie wzrok chłopaka. Kiedy spojrzała w jego stronę lekko się uśmiechał.
- Dzięki wam! - krzyknął i zasygnalizował koniec treningu.
Jedna z dziewczyn, w odblaskowo-różowych leginsach i w krótkim topie podbiegła do Mateusza starając się nawiązać jakąś rozmowę.
- Justyna, widzimy się na następnym treningu. Naprawdę nie mam czasu na sok ani ciacho. Wybacz..  - spławił ją z lekkim uśmiechem.
- Wpadniesz jutro tak na 16? - pytał Leny.
- Ale.. jutro nie macie treningu z tego co wiem. - wstała z miejsca.
- Wiem.. - zaśmiał się. - Widzę że Kamila Cię naprawdę dobrze poinformowała. - dodał.
Lena widziała tą samą brunetkę która starała się porozmawiać z nim stojącą niedaleko ich.
- No nie wiem.. - mówiła.
- Proszę. - uśmiechnął się - Chcę Cię znowu zobaczyć. -  dodał patrząc jej prosto w oczy.

1 komentarz:

  1. Łołć.. coś się kroi, jestem ciekawa jak potoczy się dalsze życie Leny. Co z Kajtkiem? A może Mateusz to tylko chwilowe zauroczenie? Czekam na następny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń