- Mamo, jestem już..! - mówiła wchodząc do salonu. Kiedy zorientowała się że nie ma mamy w domu, udała się do kuchni. Na stole czekała na nią kartka od mamy " Kochanie jestem na zakupach. Powinnam szybko wrócić. Naleśniki masz w lodówce, Mama. " Z szafki zaraz nad kuchenką dostała kartonowe pudełko z herbatą.
- Waniliowo-truskawkowa. Może być. - mówiła sama do siebie.
Zaparzyła herbatę w swoim ulubionym kubku i wchodząc po schodach poszła do siebie. Postawiła kubek w pokoju, a w łazience odkręciła kurek z wodą napełniając nią wannę. Wróciła do pokoju zabierając ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i zanurzyła swoje drobne ciało w gorącej wodzie. Wyszła z wanny, sięgnęła po masło kokosowe nakładając je na ciało. Włosy związała w koka i ubrała się w luźne ciuchy. Przez okno swojego pokoju widziała mamę na podjeździe. Trzymając gorący kubek w rękach usiadła na parapecie, patrząc przez okno.
- Lenka.. - słyszała wołanie mamy.
- Jestem u siebie. - mówiła.
Skupiła swój wzrok na kroplach deszczu które snuły się po jej szybie. Patrzyła jak jedna ściga się za drugą. Lekko dmuchnęła na szybę, rysując palcem serce. W błyskawicznym tępie wszystkie wspomnienia wróciły. Jej osiemnaste urodziny, wspólne wakacje u jego babci czy nawet te beztroskie chwile spędzone w jego ramionach. Dosłownie wszystko wróciło. W sercu poczuła małe ukucie na jego widok. Stał kilka metrów od bramy która prowadziła do jej domu. Wiedział że patrzy na niego, nic nie zrobił. Stał patrzył na nią.
Lena zeskoczyła z parapetu. Odstawiła kubek na bok i sięgnęła po bluzę która leżała na łóżku. Zbiegła po schodach na dół. W kuchni zastała mamę gotującą jej ulubione danie - pierogi.
- Pomyślałam że się ucieszysz. - mówiła uśmiechnięta.
- Tak.. Cieszę się. - odpowiedziała siadając przy stole.
Z telefonem w ręce przytakiwała równo z każdym wypowiedzianym słowem przez mamę.
Do Grześka : Dziś o 17 w parku :)
Wysłała wiadomość i kilka sekund później dostała potwierdzenie dostarczenia wiadomości. Usiadła bokiem na krześle patrząc na mamę.
- Może zaprosisz Michała dziś? - pytała.
Lena nic nie mówiąc kiwała przecząco głową.
- Dlaczego? - kobieta ponownie zadała pytanie.
- Nie mam ochoty się z nim widzieć. - wzięła głęboki oddech. - Już nie będę się z nim widywać. - powiedziała bardzo cicho.
Mama podała jej talerz i razem zjadły obiad.
Wróciła do siebie do pokoju, słuchając jak mama znowu wychodzi do pracy. Załączyła muzykę i stanęła przed szafą pełną ciuchów. Bez jakiegoś większego namysłu wyciągnęła swoje ulubione jeansy, koszulkę i sweter. Zakładając ciuchy na siebie przeglądała się w lustrze. Sięgnęła po kosmetyczkę i lekko podmalowała oczy i policzki. Z krzesła obok dostała szalik i torebkę. Dziesięć minut później była w drodze na spotkanie. Idąc chodnikiem wsłuchując się w głos Pezeta, totalnie odleciała na inna orbitę. Pech chciał że dochodząc na miejsce została ochlapana kałużą wody przez pirata drogowego.
- Cholera jasna! - odwróciła się na pięcie patrząc w stronę samochodu.
- Przepraszam.. - mówił - Naprawdę nie chciałem. - podał jej chusteczki.
- Dzięki.. - starała wytrzeć wodę ze spodni. - Kto ci dał w ogóle prawo jazdy? - pytała.
- Wynagrodzę ci to. Kawa? - uśmiechnął się.
- Na pewno nie. Cześć. - oddała mu paczkę chusteczek i odeszła.
Lena czuła na swoim ciele czyiś wzrok. Kiedy się odwróciła on tam dalej stał wpatrzony w nią.
- Palant.. - mówiła pod nosem.
Kiedy doszła do parku przyjaciel od razu zaczął z niej żartować.
- Ładny chociaż był? - pytał.
- Grzesiek proszę cię. - mówiła - Nawet nie zwróciłam uwagi. - uśmiechnęła się.
- Chodź na kawę, bo się przeziębisz. - objął ją i szli dalej.
Dziewczyna zajęła miejsce i czekała na Grześka.
- Ciacho to prezent ode mnie. - podał jej kubek z ciepłym napojem.
- Żebym była jeszcze grubsza co? - żartowała.
Kiedy chłopak przerzucił oczami oboje się zaśmiali. Siedzieli rozmawiając o planach na sylwestra który już za dwa miesiące.
- Tańczysz? - pytał.
- Nie.. Chyba już nigdy nie będę. - odpowiedziała.
Odstawiła kubek na stół i sięgnęła po portfel z torebki. Z niego wyciągnęła zdjęcie jej i starszej kobiety, kiedy podała je przyjacielowi lekko się uśmiechnął.
- Pani Aniela.. - mówił dokładnie oglądając zdjęcie.
- Trzy i pół miesiąca przed jej śmiercią.. - odparła. - Po naszym występie.. - dodała.
Grzesiek spojrzał na nią, w jej dużych niebieskich oczach widział smutek i cierpienie.
- To już trzy lata.. - wyszeptała.
Lekko przetarła oko, nie dając wolności łzom.
- Chodź.. - oddał jej fotografię i wstał z miejsca.
Odprowadził ją do domu i bardzo mocno przytulił.
- Lenka.. - uniósł jej podbródek. - Jesteś już sama.. - lekko się uśmiechnął. - Cieszę cię. - zbliżyły swoje usta do jej.
- Rozmawialiśmy o tym kiedyś, prawda? - stanęła dwa kroki dalej od niego. - Raz cię straciłam. Nie chce tego powtarzać. - dodała. - Jesteś moim przyjacielem, i niech tak zostanie. - patrzyła na niego.
- Ale.. - zaprzeczał.
- Żadnego ale.. Jesteś moim dużym bratem! - szturchnęła go w ramię idąc do domu.
Kurtkę powiesiła na wieszaku a buty odłożyła na miejsce.
- Znowu sama.. - szeptała.
Zabierając ze sobą swoje jedyne uzależnienie - herbatę - poszła do siebie. Usiadła na łóżku trzymając laptopa na kolanach. Czuła wibracje telefonu.
Od Grześka : To że nam kiedyś nie wyszło, nic nie znaczy. Przynajmniej dla mnie. Po prostu chcę abyś była szczęśliwa. Szkoda tylko że nie zemną..
Przeczytała wiadomość kilkakrotnie, jednak nie odpisała. Położyła telefon obok i oddała się rozmowie na skype z Oskarem.
Ja chcę więcej ! ;)
OdpowiedzUsuń