Po
szkole wróciła do domu. W kuchni zastała mamę gotującą obiad.
-
Cześć mamo! -
mówiła cmokając ją w policzek.
Po
schodach udała się do swojego pokoju. Telefon podłączyła do ładowania a z szafy
wyciągnęła ciuchy na wieczór. Starannie ułożyła je na łóżku.
-
Lena.. zejdź na dół. -
słyszała dobiegający głos mamy.
W
kuchni Lena otworzyła lodówkę, chwilę później ją zamknęła.
-
Zaraz będą naleśniki. -
oznajmiła jej mama.
-
Dobrze... - sięgnęła
po sok pomarańczowy stojący obok lodówki.
-
Chcesz mi coś powiedzieć?-
mówiła do córki która usiadła przy stole czytając gazetę.
-
Nie, niby co? -
zmieszana popatrzyła na mamę.
-
Więc tak, dzwoniła do mnie twoja wychowawczyni... – zaczęła
-
Poskarżyła się że nie było mnie na dwóch lekcjach wczoraj tak? – pytała czytając gazetę.
-
Lena!- krzyknęła na córkę jak nigdy dotąd. –Spójrz na mnie jak do Ciebie mówię.
– dodała. - Co
się z tobą dzieje! Nigdy dotąd nie wagarowałaś. Chodzi o te wczorajsze dwie
lekcje ale też o dwa dni pod rząd co cie nie było w zeszłym tygodniu i do tego
jeszcze podrobiłaś mój podpis na usprawiedliwieniu.! – mówiła z
podniesionym głosem.
-
Mamo ale.. –
spojrzała na kobietę
-
Żadne ale, nie chciałaś iść do szkoły, mogłaś powiedzieć. Chciałaś wyjść
wczoraj wcześniej, trzeba było mi powiedzieć to postarała bym się podjechać po
ciebie. A nie ty takie numery odwalasz. – mówiła - Ciekawi mnie z kogo powodu wagarujesz. - popatrzyła
na córkę z zaciekawieniem.
-
Nie ma żadnego powodu. Po prostu... –
odpowiedziała.
-
Jasne..- podała
córce obiad.
-
No tak, nie muszę mieć powodu do wagarów. – patrzyła na mamę.
-
Smacznego. - dodała
kobieta.
Lena
sięgnęła po łyżeczkę i nabrała mała ilość dżemu truskawkowego który szybko
wylądował na naleśnikach.
-
Wychowawczyni prosiła o spotkanie ze mną. Wytłumaczyłam jej że nie dam rady
jutro ani w przyszłym tygodniu. –
mówiła. – Mam spotkanie w pracy i dużo pracy.. – dodała widząc reakcje
córki.
-
Znowu? – pytała.
-
Tak zamykamy numer i muszę być przy wszystkim. – odpowiedziała.
-
Myślałam że gdzieś razem pojedziemy. Dawno nie byłyśmy u dziadka. – mówiła zrezygnowana.
Odstawiła
swój talerz do zlewu słysząc mamy tłumaczenie w tle.
W
pokoju wyciągnęła książki, odrobiła większość zadań na następny dzień i
wydrukowała potrzebne informacje na projekt z historii.
-
Będzie pięć. – mówiła
sama do siebie.
Spojrzała
na zegarek, była już 17:28. Zabrała ze sobą wszystkie ciuchy i udała się
do łazienki. Bardzo wyraźnie słyszała bit muzyki dobiegający z pokoju. Założyła
na siebie bluzę z azteckim kolorowym motywem i czarne legginsy. W szafie
szukała swoich kozaków. Ubrała je i sięgnęła po parkę leżącą na łóżku. W
przedpokoju poprawiła jeszcze swoje włosy przed lustrem.
-
Wychodzę.. – mówiła
wystarczająco głośno aby mama usłyszała.
-
Z Mich.. – patrzyła
na córkę.
-
Nie mamo! Nie z nim. –
wyszła z domu trzaskając drzwiami.
Doszła
na umówione miejsce w zaledwie dziesięć minut,
-
Cześć Lena . –
mówił z uśmiechem.
-
Hej Kajetan. –
odpowiedziała obejmując go wokół szyi.
Szli
w stronę parkingu rozmawiając.
-
O nie.. Z Tobą na pewno do niego nie wsiądę. – zaśmiała się.
-
Dlaczego? – pytał
ciekawy.
-
Bo jeździsz jak wariat. – dalej
chichotała.
-
Wsiadaj nie gadaj. –
mówił z grymasem na twarzy.
Lena
stała i patrzyła na Niego. Trzymał drzwi od samochodu otwarte dla Niej.
Widziała jak na jego twarzy rysuję się lekki uśmiech.
-
Jesteś mi winien porządną kawę! –
mówiła wsiadając.
Popatrzył
na nią z grymasem na twarzy. Lena otarła jedną dłoń o drugą rozgrzewając
mięśnie dłoń.
-
Tylko powoli. Nie chcemy przecież nikogo ochlapać. – żartowała.
-
Gdyby nie tamto, to my byśmy się nie spotkali. A przecież przeprosiłem. – patrzył na nią.
-
Tak? – pytała
zdziwiona. – Nie przypominam sobie.. – odpowiedziała uśmiechnięta
patrząc przed siebie.
Zatrzymał
się przed kawiarnią w której ostatnio się widzieli.
-
Musisz lubić to miejsce co? – mówił.
-
Tu mają najlepszą kawę w Sopocie. – uśmiechnęła
się.
Wysiedli
oboje wchodząc do środka. Lena zajęła to samo miejsce co ostatnio a chłopak
zamówił dwie szarlotki i dwa razy cappuccino. Dołączył do niej siadają
naprzeciwko. Patrzył jak ściągała kurtkę i poprawiała szalik. Przyglądał się
jak jej włosy opadają na ramiona i jak jej niebieskie oczy czasem spoglądają na
niego.
-
Więc.. Opowiedz coś o sobie. – sięgnęła
po kubek i podciągnęła kolana pod czoło.
-
Kajetan jestem. –
odpowiedział z uśmiechem.
-
To już wiem. Plus jesteś rajdowcem. – zaśmiała
się.
-
Też. – dodał. –
Studiuje, mieszkam tu w Sopocie a czasem w Poznaniu. – mówił.
-
Powodzi Ci się. –
mówiła.
-
A ty? – pytał
ciekawy.
-
Szkoła, dom, nauka, mama i przyjaciele. To cała ja. – odpowiedziała.
Nie
zwracając uwagi na mijający czas rozmawiali o literaturze czy nawet muzyce.
Kajetan opowiadał jej o swoich studiach.
-
Kiedyś chciałam iść właśnie na studia prawnicze, ale po naszej rozmowie nie
jestem tego taka pewna. – mówiła.
– Dziękuję za spotkanie. – zaciągnęła kaptur na głowę.
Podszedł
do niej bliżej trzymając jej dłoń.
-
Odwiozę cię. –
stali blisko siebie.
-
Nie trzeba. Pojadę autobusem. –
mówiła.
-
Zobaczymy się jeszcze? -
lekko pocałował jej policzek.
-
Kiedyś, na pewno. –
lekko się uśmiechnęła odchodząc.

Genialnie Ci to wyszło. To spotkanie w kawiarni było takie hmm.. magiczne? Tak, to dobre określenie ;*
OdpowiedzUsuń